niedziela, 16 marca 2025

COUNTRY (Recenzja)

Autor: Danielle Steel
data wydania: 10 sierpnia 2015
liczba stron: 352
wydawnictwo: Między Słowami 
 










Danielle Steel jest pisarką z ogromnym dorobkiem twórczym. To imię i nazwisko zna każda miłośniczka literatury obyczajowej i romansów. Tak się składa, że ja też mam na swoim koncie kilka przeczytanych książek jej autorstwa. "Country" to kolejna z nich. 

Stephanie trudno jest się pozbierać po nagłej śmierci męża. Mimo, że ją zdradzał, ona nadal przy nim była. Dzieci dorosły i wyprowadziły się z domu, od teraz nie będzie w nim również Billa. W jednej chwili została sama. 
Na szczęście może liczyć na wsparcie ze strony wiernej grupy przyjaciół. Wracając z jednego ze spotkań myli drogę, ale nie ma zamiaru zawracać. Po raz pierwszy w życiu postanawia zaryzykować i wyrusza do Las Vegas.
Niespodziewanie na jej drodze pojawia się Chase Teylor, gwiazda muzyki country. Nowo poznany mężczyzna robi na Samancie bardzo dobre wrażenie. Dzięki niemu zaczyna na nowo się uśmiechać. Propozycja wspólnej podróży to czyste szaleństwo, ale z drugiej strony nikt w domu na nią nie czeka, więc w takiej sytuacji decyzja mogła być tylko jedna. 

Książkę udało mi się znaleźć w bibliotece. Dwa razy odkładałam ją na półkę zanim zdecydowałam się na wypożyczenie. Nie oglądam westernów, nie słucham muzyki country. Po prostu nie są to moje klimaty, i chyba dlatego miałam problem, żeby wczuć się w nią w odpowiedni sposób. 
Kilka początkowych stron przeczytałam z zainteresowaniem, ale im dalej odczuwałam coraz większe znużenie. Praktycznie przez większość tej opowieści nic ciekawego się nie działo. Liczyłam na jakiś zaskakujący i trzymający w napięciu zwrot akcji, albo wprowadzenie czarnego charakteru. Nic takiego nie nastąpiło. 
Odnośnie kreacji bohaterów, to tutaj też mam swoje "ale". Chase, przecież jest to chodzący perfekcjonizm. Przystojny, wrażliwy, szarmancki, czuły. Do tego nie obnosi się swoją ogromną popularnością. Wyszło to trochę zbyt cukierkowo i mało realistycznie jak dla mnie. Chyba, że męskie ideały istnieją naprawdę. 
Stephanie jest dojrzałą kobietą, która przez lata była podporządkowana swojej rodzinie. Kocha swoje dzieci, i właśnie dla nich została u boku swojego męża. Zdrada boli, i nie jest łatwo coś takiego wybaczyć. Czy warto brać w takiej sytuacji pod uwagę tylko dobro bliskich, jednocześnie zapominając o sobie? Gdzie w tym wszystkim podział się honor i poszanowanie samej siebie? Zachowanie jej dorosłych już dzieci, sposób w jaki odnosiły się do własnej matki zostawiła bym najchętniej bez komentarza, bo czegoś takiego nie da się spokojnie opisać. To było okropne, karygodne i poniżej krytyki. Każdy po śmierci bliskiej osoby ma prawo ułożyć sobie życie na nowo i nikt nie może ustalać terminu kiedy coś takiego może nastąpić. A tym bardziej zabraniać. Przynajmniej ten wątek wniósł do tej historii trochę emocji. 

Całość nie jest zła, ale w moim odczuciu zabrakło mi w tej powieści tego "czegoś", takiej małej iskry, która nie pozwala oderwać się od lektury. "Country" zdecydowanie zaliczyć należy do lekkich, niezobowiązujących kobiecych historyjek, nie wymagających od czytelnika większego skupienia, więc jeśli szukasz książki lekkiej i przyjemnej to ta historia jest dla ciebie. 

MOJA OCENA 6/10








PIĘĆ MINUT RAISY (Recenzja)

Autor: Agata Kołakowska 
data wydania: 24 sierpnia 2017
liczba stron: 520
wydawnictwo: Prószyński i S-ka 











Uwielbiam książki w których pojawia się motyw sekretów, rodzinnych tajemnic lub niedomówień. Gdy przeczytałam zarys fabuły powieści "Pięć minut Reisy" autorstwa Agaty Kołakowskiej czułam, że będzie to coś dla mnie. 

Nic nie wskazywało na to, że kolejny poranek w życiu Raisy będzie inny jak dotychczas. Niespodziewana wizyta Magdy Sajewicz, znanej dziennikarki stacji NTV niesie ze sobą pewne informacje. 
Okazuje się, że Raisa Hedwig, kobieta, mieszkająca w małym miasteczku, mająca już swoje lata została okrzyknięta przez dwie organizacje najbardziej pechową osobą na świecie. Cały ten nagły medialny szum jest dla seniorki zaskakujący, ale tak naprawdę w jej dotychczasowym życiu nie brakowało pechowych sytuacji, więc z tym tytułem można się zgodzić. 
Magdzie udaje się jako jedynej przeprowadzić wywiad, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Po jego opublikowaniu Raisa ma nadzieję, że w końcu odpocznie i zajmie się ukochanymi różami. 
Szybko przekonuje się w jak dużym była błędzie. Magda ponownie odwiedza Raisę, po tym co o niej usłyszała. Pragnie dowiedzieć się całej prawdy na temat osoby, która w oczach innych jest nieskazitelna. Tym bardziej, że ma ku temu swoje powody. 

Pochłonęła mnie ta książka, i to od pierwszej strony. Z  trudnością ją odkładałam, żeby zająć się innymi sprawami. Niech was nie przerazi liczba stron, bo zanim się obejrzycie będziecie już w połowie. Autorka zaszalała z pomysłem na fabułę, który bez wątpienia jest oryginalny i czytelnik szybko skupia na nim swoją uwagę.
Są różne rankingi, mniej lub bardziej poważne, ale o najbardziej pechowej osobie na świecie to ja chyba jeszcze nie słyszałam. Wyszło to trochę mało prawdopodobnie, ale jest za to intrygująco i z dużym zainteresowaniem śledziłam losy głównej bohaterki. Tym bardziej, że została wykreowana w bardzo realistyczny sposób. Ktoś taki może mieszkać gdzieś po cichu obok nas.
Bardzo dobrym posunięciem było przedstawienie historii Raisy w dwóch perspektywach czasowych. Przeszłość, która przeplata się z teraźniejszością pozwala nam bliżej poznać najbardziej pechową kobietę na świecie. Jeśli chodzi o te wszystkie wydarzenia, to powiem wam, że jest naprawdę ciekawie. O co tak dokładnie chodzi, tego nie napiszę, bo za dużo bym wam zdradziła z treści książki. 
Nasza główna bohaterka została medialną gwiazdą i miała swoje tytułowe pięć minut. Interesowali się nią wszyscy, włącznie z głową państwa. Przez krótki czas, coś takiego może być fajne, ale na dłuższą metę staje się męczące i może przysporzyć więcej problemów niż radości. Pojawia się zazdrość oraz ludzka zawiść. Na pewno będzie miała z tego finansowe korzyści, reklamy, gościnne występy w programach telewizyjnych. Najgorzej gdy ten brak życzliwości dociera do nas od bliskich nam osób, dorzućmy do tego trudne rodzinne relacje i wszystko komplikuje się jeszcze bardziej. 
Raisa gra w tej powieści pierwsze skrzypce, ale warto również zwrócić uwagę na drugi plan. 
Magda odniosła zawodowy sukces jako dziennikarka. Prywatnie jest żoną Roberta, mężczyzny z rzeźbiarską pasją. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Praca dla Magdy jest bardzo ważna, tylko czy warto stawiać karierę na pierwszym miejscu? 
Jacek Nowaczyk pełni urząd prezydenta. Jest to trudna i bardzo odpowiedzialna praca, i nie każdy jest w stanie podołać tak poważnemu wyzwaniu. On jednak chce wszystkim pokazać, że da radę. Może w końcu usłyszy od najbliższych słowa pochwały, za którymi od lat tęskni. 
Problematyka jaka została przez autorkę poruszona jest bardzo ciekawa, a przede wszystkim ważna. Pod maską na pozór szczęśliwego człowieka nie rzadko ukrywa się życie, w którym nie brakuje trosk i problemów. Jak się okazuje nawet najważniejsza osoba w państwie może je mieć. 

"Pięć minut Reisy" to książka, która zasługuje na uwagę. Jest to na prawdę bardzo dobrze napisana powieść obyczajowa z oryginalnie poprowadzoną fabułą. Czyta się ją z lekkością i dużą dozą przyjemności. Akcja toczy się w niej w swoim rytmie, dialogi też są fajnie poprowadzone. Jest intrygująco, chwilami zabawnie. Nie brakuje w niej momentów nad którymi warto dłużej się zatrzymać. Ja jestem zdecydowanie na tak. Gdy tylko będę miała okazję, z chęcią zapoznam się z innymi opowieściami Agaty Kołakowskiej. 

POLECAM 
MOJA OCENA 8/10