wtorek, 5 maja 2026

MIŁOŚĆ, WINO I MÓJ BYŁY (Recenzja)

Autor: Monika Hakowska
data wydania: 13 maja 2026
liczba stron: 352
wydawnictwo: Filia
 











Za sprawą książki "Miłość, wino i mój były" po raz pierwszy spotkałam się z twórczością Moniki Hakowskiej. Klimatyczna okładka, ciekawy zarys fabuły, no i piękna Toskania - ja jestem na tak.
Powieść będzie miała swoją premierę 13 maja. 

Elena wraca z delegacji, ale zamiast powitania przez męża, czeka na nią na poczcie e-mail z pozwem rozwodowym w załączniku. 
Z pocieszeniem i pomocą przybywa Julia, jej najlepsza przyjaciółka, która ma dla niej propozycję nie do odrzucenia. Jest nią babski wyjazd do Toskanii, a dokładnie do ośrodka dla złamanych serc. 
Czekać tam na nich będzie wiele atrakcji, oraz przystojni Włosi. Wśród pensjonariuszy pojawia się Aleks, mężczyzna o tajemniczej osobowości. 

"Miłość, wino i mój były" to idealny przykład książki przy której można się odprężyć i zapomnieć chociaż na chwilę o domowych obowiązkach. Jest to literatura obyczajowa z komediowym zacięciem. Ja bawiłam się przednio śledząc perypetie Eleny i pozostałych bohaterów. 
Nasza główna bohaterka nie miała tak naprawdę czasu żeby się załamać, po tym w jaki sposób została potraktowana przez własnego męża. My, kobiety potrafimy się wspierać, szczególnie jeśli chodzi o męskich drani. Bo z pewnością do tej grupy zalicza się mąż Eleny. Żeby nie mieć odwagi szczerze porozmawiać z żoną, tylko wysyłać e-maile? Kto to słyszał. On miał jeszcze czelność po czymś takim przyjechać za Eleną do Toskanii i prosić o wybaczenie! To prawda, że głupich nie sieją, oni sami się rodzą. Czułam, że dziewczyny tego tak nie zostawią, i zastosują odwet dużego kalibru. A gdy otrzymały dodatkowe wsparcie, to już nie ma przebacz. W tym przypadku kobieca pomysłowość i wyobraźnia nie ma granic. Oj działo się moje drogie. Z pewnością w trakcie lektury nie raz na waszych twarzach pojawi się uśmiech, a w głowie myśl, że dobrze mu tak. 
Aleks, cóż to jest za postać. Wszystkie kobiety wzdychają na jego widok. Przystojny, wysportowany, inteligentny, po prostu męski ideał. Do tego medialna gwiazda. Jego przybycie do ośrodka dla wszystkich było mocno zaskakujące, bo czego może szukać ktoś taki, w takim miejscu. Jego pierwsze spotkanie z Eleną odbyło się w dość nietypowych okolicznościach. Szybko można było zauważyć nić przyciągania między nimi. Jest tajemniczy, i ten fakt bardzo intryguje.
Pozostała grupa bohaterów została przez autorkę sympatycznie przedstawiona i nie sposób ich nie lubić. Szczególnie Enzo za jego podejście do życia.

Książka "Miłość, wino i mój były" pachnie rozmarynem i włoską kuchnią. Aż ślinka cieknie gdy czyta się o tych wszystkich pysznościach, i od razu nachodzi ochota na kawałek świeżo upieczonej focacci. Do tego kieliszek  wina, filiżanka aromatycznej kawy. Dla miłośników słodkiego też coś się znajdzie: cornetti  (rogaliki posypane cukrem pudrem lub po brzegi wypełnione kremem pistacjowym), crostata (krucha tarta z konfiturą brzoskwiniową i wiśniową). Nie mogło zabraknąć wzmianki na temat tradycyjnych włoskich lodów. Kubki smakowe pracują na pełnych obrotach. 
Razem z Eleną podziwiamy architekturę małych włoskich miasteczek, a jest ona wyjątkowa. Monika Hakowska bezapelacyjnie umie w opisy. W cudowny sposób za pomocą słów zobrazowała toskańskie krajobrazy, i klimat tego jakże pięknego zakątka. 
Całość oceniam jak najbardziej na plus, i to duży. Ja cudownie spędziłam czas czytając tę powieść. Została napisana z lekkością, kobiecym wdziękiem. Jest to idealna książkowa propozycja na zbliżające się wakacje lub relaks na leżaku. 
A gdyby tak wybrać się na wycieczkę do Włoch drogami Eleny?
Zachęcam was do lektury, i gwarantuję, że będziecie się świetnie bawić. 

POLECAM 
MOJA OCENA 7/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz