Autor: Clare Pooley
data wydania: 11 sierpnia 2020
liczba stron: 440
wydawnictwo: Zysk i S-ka
"Cała prawda o miłości" to moje pierwsze spotkanie z prozą Clare Pooley. Zachęcona pozytywnymi ocenami, intrygującym zarysem fabuły sięgnęłam i ja po tę książkę.
Monika zaczyna kolejny dzień pracy w swojej kawiarni. Nie wie jeszcze, że będzie on inny od poprzednich. Winowajcą okazał się...zeszyt pozostawiony na jednym ze stolików. To, co w sobie zawierał mocno nią wstrząsnęło, ale szczególną uwagę przykuła prośba Juliana Jossepa, autora zapisków.
Monika postanowiła ją spełnić dopisując kilka zdań opisując w nich siebie, i przekazuje go dalej. Od tego momentu zeszyt zaczyna krążyć między ludźmi, a wszystko to, dzieje się pod hasłem "Projekt Autentyczność".
Czy zwykły zeszyt może odmienić czyjeś życie? Okazuje się, że tak. Oczywiście nie bez znaczenia, jest tutaj jego wnętrze. Musi to być coś chwytającego za serce, z dużą dawką emocji, coś co niesie ze sobą ważne przesłanie.
Takie właśnie są notatki wspomnianego już Juliana Jossepa, starszego mężczyzny, byłego artysty-malarza. Opisuje w nich historię swojego życia, w którym nie brakowało radosnych momentów, ale także bólu, tęsknoty i łez. Nie koloryzuje, przelewa swoje myśli na papier czyniąc to w sposób szczery. W końcu to on zapoczątkował "Projekt Autentyczność", więc musiał być fair wobec innych.
Na czym ten cały projekt polega? Otóż Julian dostrzegł w ludziach ogromny bodziec do oszukiwania. Robimy to nagminnie, w różny sposób, i w różnych sytuacjach. A gdyby tak pokazać w końcu prawdę, w tym przypadku za pomocą słów? Niech ta kurtyna uszyta z kłamstw wreszcie opadnie, żeby inni mogli zobaczyć nas takimi jakimi jesteśmy.
"Wszyscy opowiadają kłamstwa na temat swojego życia. Co by się stało, gdybyś zamiast tego wyznał prawdę? Gdybyś podzielił się tą jedną rzeczą, która cię definiuje, która sprawia, że wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce? Nie w internecie, lecz z ludźmi z twojego otoczenia?"
Monica, Hazard, Riley, Alice, Lizzie to książkowi bohaterowie, którym było dane zapoznać się z treścią wyjątkowego zeszytu. Nie znali się wcześniej osobiście, ale dzięki zapiskom stworzyli grupę przyjaciół spotykających się na lekcjach rysunku zorganizowanych w kawiarni Monici. Oczywiście wykładowcą nie mógł być nikt inny, jak Julian.
Różni ich wiele, i chyba to jest w tym wszystkim najlepsze.
Z dużym zainteresowaniem śledziłam poczynania całej piątki. Nie będę opisywać ze szczegółami każdej z tych osób, żeby nie zabierać wam przyjemności z lektury.
Nudy w tej powieści z pewnością nie doświadczymy ze względu na wydarzenia, poruszone tematy i wątki. A jest ich tutaj dużo, począwszy od marzeń o własnej rodzinie i rodzicielstwie. Mamy do czynienia z uzależnieniem od imprezowania i narkotyków, poza instagramowym życiem żony i matki, które nie jest już takie kolorowe jak na zdjęciach i filmikach publikowanych w internecie, akceptacją homoseksualizmu. Jak widzicie, jest w czym wybierać.
"Cała prawda o miłości" to zgrabnie napisana powieść obyczajowa. Czyta się ją z lekkością i dużym zainteresowaniem. Warto zaznaczyć, że jest to debiut literacki autorki.
Spośród innych tego typu historii z pewnością wyróżnia ją oryginalny pomysł na fabułę. Ja z czymś takim spotykam się poraz pierwszy, i pomyślałam sobie, że może ktoś z czytelników zainspiruje się, i wdroży coś takiego w życie. Może wyjść z tego ciekawy społecznie eksperyment.
Ja nie mam do czego się przyczepić, jedynie kłuje mnie w oczy tytuł, bo zupełnie nie pasuje do treści. Daje za to minusa.
Szczerze polecam wam tę książkę.
POLECAM
MOJA OCENA 8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz