wtorek, 7 lipca 2026

ZA SIÓDMĄ GÓRĄ (Recenzja)

Autor: Agnieszka Jeż 
data wydania: 7 sierpnia 2019
liczba stron: 380
wydawnictwo: Filia







"Za siódmą górą" Agnieszki Jeż, to druga część cyklu "Dom pod Trzema Lipami".

Klara decyduje się na przeprowadzkę do Krakowa, i rezygnuje ze sprzedaży mieszkania odziedziczonego po prababci. Niestety jego obecny stan wymaga gruntownego remontu. Z polecenia Pana Tomka, poznaje Staszka- budowlańca i złotą rączkę. Mężczyzna robi na dziewczynie bardzo dobre wrażenie. Jednocześnie dostrzega w nim dziwną tajemniczość. 
Na jej drodze pojawia się ktoś jeszcze. Tą osobą jest Maciej, przystojny właściciel firmy badawczej, który ma dla Klary bardzo intratną propozycję pracy. Zatrudniając się w aptece na pewno tyle nie zarobi, ale za to polubiła klimat jaki w niej panuje.
Przed Klarą bardzo trudne zadanie, musi dokonać wyboru - sercowego, jak i zawodowego. Gdyby tego było mało, na dokładkę przeszłość ponownie daje o sobie znać. 

Fajnie było wrócić do Krakowa i starej kamienicy pod Trzema Lipami. To właśnie tam, w małym mieszkaniu Klara zaczyna wszystko od nowa. Rozdział "Warszawa i Piotr" uważa definitywnie za zamknięty. 
W tej części autorka poświęciła większą uwagę na przedstawieniu jej perypetii i życiowych rozterek. A trochę się dzieje.
W nietypowych okolicznościach poznaje Staszka,  mężczyznę, na widok którego poczuła motyle w brzuchu. Czyżby zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia? A może to tylko reakcja na jego imię i góralskie pochodzenie, nic więcej. Podobieństwo do zmarłego ukochanego prababci jest czystym przypadkiem.
Z biegiem dni ich znajomość zaczyna coraz bardziej się rozwijać, i nie dotyka tylko spraw związanych z remontem. Jednocześnie czuje, że coś Staszek przed nią ukrywa.
Maciej to drugi kandydat do serca Klary, chociaż na początku nic na to nie wskazywało. Ich relacja miała mieć wydźwięk tylko zawodowy, jednak i tutaj coś zaczęło iskrzyć. 
Nie zdradzę, który z adoratorów został wybrany, ale jeśli chodzi o wątek uczuciowy, sądzę, że za szybko to wszystko się dzieje. W pewnym momencie niespodziewanie dochodzi do pierwszych komplikacji, za sprawą znalezionej kartki z treścią, którą Klara na swój sposób zinterpretowała. Ewidentnie widać, że nasza główna bohaterka ma kłopot z zaufaniem. 
Oczywiście w tym wszystkim, nie mogło zabraknąć wzmianki dotyczącej przeszłości. Stara koperta, a dokładnie to, co w sobie zawiera, rzuca zupełnie inne światło na jednego z członków rodziny Majewskich. Jak się z czasem okazało, był to dopiero początek wstrząsających informacji. 
Na kartach powieści został poruszony ważny społecznie temat, a mianowicie uzależnienie od alkoholu. Jest to poważna choroba, która dotyka nie tylko osobę pijącą, ale także najbliższe mu osoby. Cierpią na tym całe rodziny - żony, matki, dzieci. Pokonać coś takiego, nie jest łatwe, tym bardziej, że alkohol można kupić prawie wszędzie, i to jest w tym wszystkim najgorsze. Nie mówiąc już o imprezach, bo przecież w dzisiejszych czasach, nie można bawić się bez napojów wyskokowych. 

"Za siódmą górą" to typowa literatura kobieca do poczytania na leżaku, przy filiżance aromatycznej kawy. Świetnie relaksuje, odpręża po ciężkim dniu. Stylowo jest lekko i przyjemnie.
Zakończenie tej powieści wbiło mnie w fotel. Takiego obrotu spraw to ja się nie spodziewałam nawet przez chwilę. Agnieszka Jeż potrafi zaskoczyć czytelnika, nie ma co. W związku z tym nie będę tracić czasu, i od razu startuję z lekturą trzeciej części. 

POLECAM 
MOJA OCENA 7/10










 

niedziela, 5 lipca 2026

DOM NA KOŃCU DROGI (Recenzja)

Autor: Krystyna Bartłomiejczyk 
data wydania: 9 lipca 2026
liczba stron: 328
wydawnictwo: Prozami







"Dom na końcu drogi" to moje drugie spotkanie z twórczością Krystyny Bartłomiejczyk. 

Ana musi uciec. Ma ku temu swoje powody, więc w pośpiechu pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i wyrusza w drogę. Niestety, z minuty na minutę warunki pogodowe robią się katastrofalne przez gęsto sypiący śnieg. Pozostawia samochód, i decyduje na pieszą wędrówkę nie zważając na wysokie zaspy.
Wyczerpana, przemarznięta dociera pod drzwi domu Marcela - wiejskiego lekarza.
Los postanawia połączyć ich ze sobą, i robi to w najmniej oczekiwanym dla nich momencie.

"Dom na końcu drogi" to powieść, która zawładnęła mną od pierwszej strony. Chwyciła mnie w swoje macki, i nie chciała puścić. 
Zaczyna się w sposób bardzo tajemniczy, sceną na cmentarzu. Co tu dużo mówić, prolog jest genialny i stanowi fantastyczną zapowiedź do całej tej historii. Od razu da się odczuć taki lekko mroczny nastrój, niepokój. Coś wisi w powietrzu, i czeka na odkrycie. Tajemnice, sekrety rodzinne to moje ulubione motywy, więc tym bardziej cieszyłam się na lekturę tej jakże wciągającej powieści. 
Skoro sam wstęp tak bardzo przypadł mi do gustu, to jak będzie wyglądał dalszy ciąg? Otóż mój drodzy, jest bardzo dobrze, a nawet lepiej. 
Duży wpływ na moją o cenę mają bohaterowie. To dzięki nim książkę czyta się tak dobrze. Z zapartym tchem śledziłam ich losy, a szczególnie Any. Autorka przez dłuższy czas nie zdradza powodu tak nagłej ucieczki. Można jedynie przypuszczać, że stoi za tym mężczyzna. Niestety my, kobiety nie zawsze czujemy się przy nich bezpiecznie. Pojawia się wtedy niepokój, lęk, strach przed utratą życia. 
Krystyna Bartłomiejczyk na kartach książki poruszyła bardzo ważny wątek jakim jest stalking ( uporczywe nękanie). Historia Any jest fikcją literacką, ale została bardzo realistycznie przedstawiona. Osoba prześladowaną rzadko otrzymuje odpowiednią pomoc, jest ignorowana i pozostawiona samej sobie. Aż w końcu dochodzi do tragedii, a winnych zaniedbań oczywiście brak. 
Nie mniejsze zainteresowanie wzbudził we mnie Marcel i jego zagadkowy styl bycia. Mieszka sam na uboczu wsi, a jego jedynym towarzyszem jest pies. No i ten zawód lekarza. Bez wątpienia coś ukrywa, nie jest skóry do zwierzeń. Popełnił błąd lekarski, a może podobnie jak Ana też uciekł?

"Dom na końcu drogi" hipnotyzuje, obezwładnia, oczarowuje czytelnika. Ten stan trwa do ostatniej przeczytanej strony. Ja jestem zachwycona. 
Odkrywanie tych wszystkich tajemnic, sekretów było dla mnie ogromną przyjemnością. Zanim poznałam odpowiedź na jedno pytanie, pojawiało się kolejne. 
Jak się okazuje, przeszłość potrafi mocno wpłynąć na teraźniejszość. Czasami lepiej niech pozostanie nieodkryta, z drugiej strony demony minionych lat w wielu sytuacjach nie dają nam spokoju. Męczą, duszą i nie pozwalają wykonać kroku na przód. Prawda potrafi nas wyzwolić, ale sprawia również ból, i właśnie dlatego dla naszej dwójki bohaterów był to trudny moment. Rodzące się między nimi uczucie zostało wystawione na próbę. 
Czy spodziewałam się takiego zakończenia? Chyba trochę tak. W moim odczuciu jest życiowe, prawdziwe i pełne emocji. Żyli długo i szczęśliwie raczej mi tutaj nie pasuje, biorąc pod uwagę całość historii Aby i Marcela. Oboje potrzebują czasu, żeby wszystko sobie na spokojnie poukładać. 

"Dom na końcu drogi" to jedna z lepszych książek z gatunku literatury obyczajowe z jakimi do tej pory miałam do czynienia. Z czystym sumieniem polecam wam tę książkę. Jest tajemniczo, mrocznie, a chwilami nostalgiczne. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. 

POLECAM 
MOJA OCENA 8/10

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu  Prozami