czwartek, 8 stycznia 2026

CZARNE WZGÓRZA (Recenzja)

Autor: Nora Roberts 
data wydania: 1 stycznia 2019
liczba stron: 496
wydawnictwo: Świat Książki 









Naszła mnie ostatnio ochota na coś Nory Roberts. Postanowiłam w tym celu odwiedzić bibliotekę i udało się. "Czarne wzgórza" to kolejna powieść tej autorki, z którą miałam okazję się zapoznać. 

Coop po dziesięcioletnim pobycie w Nowym Yorku wraca na farmę żeby pomoc dziadkom. To właśnie tutaj, gdy był dzieckiem poznał Lil. To nie była zwykła znajomość, to było coś wyjątkowego. Zakochali się w sobie, ale niestety z różnych przyczyn ich związek nie przetrwał próby czasu.
Gdy po latach dochodzi do spotkania, oboje są już dorośli. Lil stała się obrończynią zwierząt i spełniła swoje marzenie prowadząc własny rezerwat, natomiast Coop z policjanta przebranżowił się w detektywa. 
To, co do siebie kiedyś czuli traktują jako przeszłość, i nie chcą tego rozpamiętywać. Czyżby na pewno?
Nieoczekiwanie na terenie rezerwatu po raz kolejny zostają znalezione ludzkie zwłoki, ale tym razem sprawa wygląda na znacznie poważniejszą, bo ten ktoś zagraża także Lil.

"Czarne wzgórza" to powieść dość pokaźnych rozmiarów, czcionka w wydaniu, z którym miałam do czynienia nie była zbyt duża. Coś takiego może lekko zniechęcić do lektury, jednak nie w moim przypadku. Ja przepadłam moi drodzy.
W książce zastosowany został podział na trzy części. W pierwszej jesteśmy świadkami rodzącej się przyjaźni miedzy Lil i Coop'em. Dziecięcej, niewinnej i zarazem bardzo mocnej. To nic, że ona wychowuje się na wsi, a on jest mieszczuchem z Nowego Jorku. Nie zwracali żadnej uwagi na tego typu różnice, za to połączyła ich ze sobą wspólna pasja do basbolu.
Super, że Nora nie potraktowała tego wątku jakoś tak po macoszemu, tylko poświęciła mu więcej czasu. Pełni tutaj rolę fajnego wstępu do całej tej historii.
Druga dotyczy młodzieńczego uczucia. Pierwsze pocałunki, szalejące hormony, motyle w brzuchu. W trzeciej mamy do czynienia z teraźniejszością i problemami jakie niesie ze sobą życie. 
Mocnym punktem tej powieści są wykreowani przez autorkę bohaterowie. Lil i Coop, są to postacie bardzo wyraziste, charakterne, z ciekawą osobowością. Słowne utarczki, którymi się częstowali, obojgu podnosiły ciśnienie. Coop za wszelką cenę pragną odzyskać swoją byłą dziewczynę. Jej upartość, duma, utracone zaufanie znacznie mu to utrudniało.
Informacje o kolejnych zbrodniach, i znakach, że ten ktoś czyha akurat na Lil zbliżyła ich do siebie. Dla Coopa zapewnienie bezpieczeństwa stało się priorytetem, był wstanie oddać życie za kobietę, którą pokochał gdy był jeszcze dzieckiem. 
Lil nie da się nie lubić. Jest piękna, mądra, wykształcona. Ma swoje zdanie, lubi tupnąć nogą i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Obdarzyła miłością i troską dzikie zwierzęta tworząc dla nich miejsce, gdzie mogą otrzymać specjalistyczną pomoc. Wzajemnie sobie zaufali, zresztą zwierzęta mają instynkt i potrafią wyczuć dobro w człowieku. Nora ukazała to w piękny sposób. Chce nam również przekazać, że tego typu praca z pewnością do łatwych nie należy. Lil w każdej sytuacji może liczyć na pomoc rodziców, przyjaciół, pracowników, a przede wszystkim Coopa. Nie jest w tym sama. 
Nora Roberts umie w opisy. Czając tę książkę wyobraźnia działa na najwyższych obrotach. Klimat, cała ta otoczka, dzikość terenów Dakoty Południowej robią wrażenie i jeszcze bardziej zachęcają do lektury. Konne przejażdżki po leśnych ścieżkach, wschody i zachodu słońca. Magia w czystej postaci. 

Może zakończenie jest przewidywalne, i szybko można się domyśleć kto zabijał, ale i tak całość czyta się bardzo dobrze. Ja jestem na tak. Jeśli lubisz połączenie romansu z wątkiem kryminalnym, to jest to idealna propozycja dla ciebie. 

POLECAM 
MOJA OCENA 7/10






















SPUŚCIZNA (Recenzja)

 

Autor: Nora Roberts 
data wydania: 25 września 2024
liczba stron: 608
wydawnictwo:




Życie Sonyi raczej do nudnych nie należy, bo dzieje się w nim aż nadto. Począwszy od zdrady, której dopuścił się jej przyszły mąż, po drodze nastąpiło przymusowe zwolnienie z pracy, kończąc na tajemniczym spadku. 

To co usłyszała z ust adwokata mocno ją zaskoczyło. Okazało się, że jej ojciec miał brata, o którym nie miała pojęcia. I to właśnie ona stała się jego spadkobierczynią. Wiktoriańska posiadłość na wybrzeżu Maine będzie prawnie należeć do niej pod jednym warunkiem: musi zamieszkać w niej na co najmniej 3 lata.
W sumie po tym wszystkim co ją spotkało zmiana otoczenia dobrze jej zrobi, więc decyduje się na przeprowadzkę. Może przy okazji dowie się czegoś na temat braci rozdzielonych zaraz po porodzie?Będąc już na miejscu przekonuje się, że nie będzie jedyną lokatorką w posiadłości...
Nora Roberts to jedna z najbardziej znanych pisarek jeśli chodzi o powieści dla kobiet. Umiejętnie łączy w swoich historiach różne gatunki literackie, a jej znakiem rozpoznawczym jest romans z dodatkiem kryminału. Jeśli chodzi o "Spuściznę" to w tym przypadku mamy do czynienia z trochę inną tematyką. Ja spotykam się z czymś takim poraz pierwszy jeśli chodzi o twórczość Nory. 
Opis fabuły mocno mnie zaintrygował, a szczególnie wzmianka o duchach. Nie jestem osobą strachliwą, nie wierzę w tego typu zjawiska, ale w trakcie lektury zagościł we mnie lekki niepokój. Były takie momenty, że rzeczywiście można było poczuć lęk i strach. 
Do tych wszystkich wydarzeń w posiadłości z taką jakąś dziwną obojętnością podeszła główna bohaterka. Gdzieś tam stukło, pukło, drzwi same się otwierały, łóżka latały, a ona nic sobie z tego nie robiła. W zupełnie inny sposób na coś takiego reagowała najlepsza przyjaciółka Sonyi, i Trey, nowo poznany prawnik. Ci oboje stworzyli duet dwóch wyrazistych postaci, których szybko obdarzyłam sympatią. W moim odczuciu stworzyliby ciekawy związek, ale Nora zdecydowała inaczej. Wątek romansowy jest jakiś taki nijaki, bez polotu i emocji. Popatrzyli na siebie, kilka razy się spotkali i już. Wszystko zadziało się w bardzo szybkim tempie. 
Czytanie tej historii szło mi całkiem dobrze, ale tak do połowy. Im dalej, coraz bardziej robiło się nudno Szczególnie drażniły mnie streszczenia wydarzeń. Opowiadanie tego samego innym osobom było bezsensowne i męczące. Do tego liczne opisy dotyczące pracy zawodowej Sonyi, które zepchnęły na drugi plan główny wątek dotyczący zjawisk paranormalnych. 
Bez wątpienia na plus zasługuje klimat stworzony przez autorkę. Jest tajemniczo, mrocznie, gotycko. Oczywiście nie mogło zabraknąć atmosfery małych miasteczek. 
Zakończenie wbiło mnie w fotel. Takiego obrotu spraw to ja się nie spodziewałam. 

Czytacie thrillery, powieści fantastyczne, lubicie się bać, nie czujecie lęku przed dziwnymi odgłosami to "Spuścizna" Nory Roberts jest dla was. Ja oczekiwałam po tej historii znacznie więcej, zabrakło mi w niej różnorakich emocji, iskry, która rozpali moją ciekawość i nie pozwoli oderwać się od lektury. 

POLECAM 
MOJA OCENA 7/10







piątek, 14 listopada 2025

OSTROŻNIE Z MARZENIAMI (Recenzja)

Autor: Maja Kotarska
data wydania: 3 lipca 2012
liczba stron: 304
wydawnictwo: Prószyński i S-ka







Zaskoczona i jednocześnie... szczęśliwa. Tak czuje się Agnieszka od chwili gdy stała się właścicielką mieszkania po zmarłym wujku. W końcu będzie miała coś swojego i razem z narzeczonym mogą spokojnie planować wspólną przyszłość. 
Niestety cała ta euforia nie trwała zbyt długo. Przyczyniła się do tego niejaka Sabina Boszko. Jak się okazało kobieta mieszka na drugim piętrze, i ma swoje powody żeby uprzykrzać nowej współlokatorce życie. Czyni to nader skutecznie.
Gdyby tego było mało Agnieszka popada w konflikt z bandziorami, którzy nie mają żadnych skrupułów. 

Ta książka to nic innego jak pomieszanie z poplątaniem. Jest tutaj niezły misz-masz jeśli chodzi o gatunki literackie. W tej historii pojawia się wątek kryminalny, romansowy, i podobno komediowy. Czy z takiego połączenia może wyjść coś naprawdę fajnego? Oczywiście, że tak, jednak w tym przypadku stało się inaczej. Zapowiadało się ciekawie, ale z każdą kolejną stroną czytałam tę książkę tak jakoś od niechcenia. Ani się nie ubawiłam, nie wzruszyłam. No nic, zero jakichkolwiek emocji. Bohaterowie, a raczej bohaterki też jakieś takie nijakie, bez wyrazu. Z sąsiadami bywa różnie, jednak te wszystkie sposoby przegonienia Agnieszki są w moim odczuciu sztuczne. Podłość i wrogość jaka bije ze strony Sabiny była przeze mnie nie do zaakceptowania. Dobrnęłam do końca, ale z wielkim trudem.Sądząc po opiniach innych recenzentów powieść ma swoich zwolenników. Mnie niestety nie zachwyciła. 

MOJA OCENA 5/10


NIESPOTYKANE PIĘKNO ( Recenzja)

 

Autor: Tamera Alexander 
data wydania: 10 kwietnia 2019
liczba stron: 672
wydawnictwo: Dreams





"Niespotykane piękno" Kamery Alexander to moje moje pierwsze spotkanie z prozą tej autorki. I już teraz mogę zaznaczyć, że na pewno nie ostatnie.

Eleonora została mocno doświadczona przez los. Najpierw wojna i śmierć jednego z żołnierzy, która wyjątkowo utkwiła w jej pamięci Ma nadzieję, że kiedyś odnajdzie Mary, ukochaną dzielnego mężczyzny. Potem sprzedaż rodzinnego majątku oraz choroba ojca. Na szczęście, w trudnych dla niej chwilach, może liczyć na pomoc zamożnej ciotki, u której tymczasowo ma mieszkać. 
Ze względu na swoją pospolitą urodę, straciła jakiekolwiek szanse na zamążpójście. Eleonora ma marzenia, które pragnie zrealizować...wiedząc, że nie każdy pochwali jej poczynania. 
Arcyksiążę Marcus Gottfried, ukrywa przed wszystkimi arystokratyczne pochodzenie. Chce wieść zwyczajne życie poświęcając się przy tym dwóm pasjom: ogrodnictwu i architekturze.
Nieoczekiwanie na jego drodze pojawia się kobieta, która jest zupełnie inna od tych, jakie znał do tej pory. Z dnia na dzień coraz bardziej go intryguje i zaprząta myśli.

Ależ miałam ochotę na taką powieść. Ponura jesienna aura nastroiła mnie do tego, żeby sięgnąć po...romans historyczny. Jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę. Całość liczy sobie ponad sześćset stron, i co niektórych ten fakt może trochę przerazić. Dla mnie to jedna z zalet tej historii, bo dzięki temu lektura trwa dłużej, a jest ona wyjątkowo przyjemna. 
Autorka poruszyła w swojej książce wiele ciekawych i zarazem ważnych tematów oraz wątków nad którymi warto się pochylić. 
Postać głównej bohaterki mocno chwyciła mnie za serce. Takich osób w dzisiejszych czasach bardzo brakuje. Wrażliwych, empatycznych, nie patrzących tylko na siebie. Eleonora miała w sobie odwagę, determinację i ogromne pokłady siły. Będąc wojenną wolontariuszką, na własne oczy widziała ludzkie cierpienie, niesprawiedliwą śmierć. Teraz za wszelką cenę pragnie wesprzeć osoby, które ten dramat przeżyły, i nikt jej w tym nie przeszkodzi. Czerpie z bezinteresownej pomocy ogromną radość oraz satysfakcję, a każdy uśmiech jest dla niej najlepszą zapłatą. Przy okazji poznaje wielu fantastycznych ludzi. 
Jednocześnie zmaga się z własnymi problemami, a dokładnie z postępującą demencją ojca, którego kocha nad życie.  
Eleonora jest mądrą, inteligentną kobietą, i może być z siebie szalenie dumna. Nie należy do grona pięknych, urodziwych dam, ale za to posiada w sobie wewnętrzne piękno, które jest znacznie cenniejsze. 
Ten fakt nie uszedł uwadze przystojnemu kawalerowi. Eleonora zrobiła na Marcusie piorunujące wrażenie, a szczególnie jej inność. Ich utarczki słowne były urocze. Iskrzyło między nimi od samego początku, ale jak przystało na damę z charakterem Eleonora była w tej kwestii powściągliwa. Według niej, to mężczyzna zabiega o kobietę, nie na odwrót. Z drugiej strony czuje lęk przed stratą bliskiej osoby po tym co ją spotkało.
Oboje mają swoje problemy i tajemnice, które mogą znacznie wpłynąć na ich znajomość. W jakim kierunku to wszystko się potoczyło musicie doczytać sobie sami. 

"Niespotykane piękno" to powieść na którą warto zwrócić uwagę. Jak już wcześniej wspomniałam jest to romans historyczny, ale w takim bardziej inteligentniejszych wydaniu. Nie jest to banalna, infantylna opowiastka o niczym. Mamy tutaj obraz dwóch światów: ludzi zamożnych, i tych walczących o przetrwanie. Oba zostały przedstawione przez autorkę w sposób wyrazisty z dużą dawką różnego rodzaju emocji. 
Akcja została osadzona w latach sześćdziesiątych XIX wieku, więc nie mogło zabraknąć opisów pięknych rezydencji, konnych powozów i wzmianek dotyczących wytwornych sukien. Ciekawostki na temat botaniki i szczepienia kwiatów mogą zainteresować niejednego miłośnika przyrody. 
Ogromnie się cieszę, że zdecydowałam się na lekturę tej książki przy, której miło spędziłam kilka listopadowych wieczorów. 
Subtelny wątek miłosny, lekki styl, interesująca fabuła i świetnie wykreowani bohaterowie - wszystkie te elementy razem tworzą wciągającą historię od której trudno jest się oderwać. 

POLECAM 
MOJA OCENA 8/10