wtorek, 3 marca 2020

BĄDŹ MOIM ŚWIATŁEM ( Recenzja )

Autor: Agata Przybyłek
data wydania: 30 października 2019
liczba stron: 365
wydawnictwo: Czwarta Strona











Agata Przybyłek jest młodą kobietą, która pisze książki. Ale nie takie byle jakie. Świadczyć o tym mogą listy bestsellerowe. Jej powieści cieszą się ogromną popularnością wśród miłośniczek dobrej kobiecej literatury. W przypadku "Bądź moim światłem" jestem pewna, że historia opisana akurat w tej książce stanie się powodem do wielu gorących dyskusji. 

Okazuje się, że zwykła awaria prądu może odmienić komuś życie. Przekonała się o tym Magda, która z ciężkimi torbami w dłoniach wsiadała do jednego z gdańskich tramwajów. Miasto w jednej chwili zatopiło się w ciemnościach. Aż strach pomyśleć co może się w takich okolicznościach wydarzyć. Tym bardziej gdy kobieta wraca sama do domu. Nieoczekiwanie obcy mężczyzna proponuje Magdzie pomoc.  Na początku czuła w jego obecności niepokój. Na szczęście nieznajomy okazał się bardzo miłym facetem. Z biegiem czasu przypadkowa znajomość między Michałem a Magdą przemienia się w coś bardziej poważniejszego. Wszystko by było wspaniałe i piękne gdyby kobieta nie była mężatką.

"Bądź moim światłem" to książka od której nie sposób się oderwać. Już od pierwszej strony czytelnik jest ciekawy co wydarzy się dalej. Na ogromny plus zasługuje sposób w jaki autorka wykreowała swoich bohaterów. Magda pracuje zawodowa jako tłumaczka. Zawód, który wykonuje pozwala jej pracować w domu. W sytuacji w jakiej się obecnie znajduje z pewnością wiele jej to ułatwia. Wspomniałam już wcześniej że nie jest sama. Ma męża, z którym tworzyła szczęśliwy związek do czasu aż pewien dramatyczny wypadek nie odmienił Piotra. Ze szczęśliwego i pełnego energii mężczyzny stał się zgorzkniały i uszczypliwy w stosunku do Magdy. Nie szczędzi jej przykrych słów, które ranią serce kobiety. W końcu dba i troszczy się o niego jak tylko może. Czasami miała już tego wszystkiego dosyć. Zresztą wcale jej się nie dziwię. Oczywiście nie szukam dla Magdy żadnego usprawiedliwienia, ale starałam się ją zwyczajnie zrozumieć. Jak kobieta kobietę. Ona sama zdawała sobie sprawę z tego, że postępuje źle. W końcu wypowiadała słowa przysięgi "że nie opuszczę cię aż do śmierci". Jednak poczucie, że ktoś o ciebie się troszczy, ktoś cię kocha w tym przypadku zwyciężyło. Magda czuje, że jej małżeństwo to czysta fikcja. Uczucie, które ją połączyło z Piotrem zgasło.
Przypadkowa znajomość okazuje się dla niej lekarstwem. Przy Michale czuje się szczęśliwą kobietą. Szybko znajdują wspólny język i wiele tematów do rozmów. W końcu i on ma wiele wspólnego z książkami. Pracuje w jednym z wydawnictw. Jest miły i czuły. Do tego dorzucić trzeba także jego wygląd zewnętrzny. Jak by nie mówić jest ideałem faceta o jakim marzy każda kobieta. Początkowo spotykali się na niezobowiązującej kawie, a wieczorami korespondowali wysyłając do siebie wiadomości. Z każdym dniem czuli się w swoim towarzystwie coraz lepiej. Wyglądali jak zakochana w sobie para nastolatków. Michał jest w końcu szczęśliwy. Po tym co przeszedł myślał, że już nigdy nie spotka w swoim życiu kobiety z którą będzie pragnął spędzić resztę swojego życia. A tu proszę, los ponownie się do niego uśmiechnął.
Niestety jakby to nie brzmiało mąż Magdy niespodziewanie postanowił poprawę. Stał się dla swojej żony miły i przeprosił ją za wszystko. Kobieta musiała podjąć bardzo trudną decyzję. Wiedziała, że któryś z mężczyzn będzie przez nią cierpiał. I ona sama również.
Agata Przybyłek poruszyła w swojej książce wiele ciekawych tematów. Zdrada, tajemnice, kłamstwo, tęsknota za ukochaną osobą, śmierć, niepełnosprawność. Każdy z nich został przedstawiony w bardzo interesująco co jeszcze bardziej zachęca do lektury. Z ogromną dawką prawdziwego życia. Zresztą cała historia opisana w książce właśnie taka jest. Życiowa i wypełniona ludzkimi problemami.
Okładka sugeruje, że czytelnik będzie miał do czynienia z książką zimowo-świąteczną. Oczywiście pojawia się i taki wątek, ale raczej bliżej mu do zimowego niż bożonarodzeniowego. Opisy lasu pokrytego śniegiem, sarenki dodały całej tej historii uroku. Nie mogę zapomnieć o Gdańsku, który również został przedstawiony niemniej pięknie.

Książkę "Bądź moim światłem" można spokojnie czytać o każdej porze roku. Jestem pewna, że przypadnie wam do gustu tak jak i mnie. Jednak jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to tylko do zakończenia. Jak dla mnie czegoś mi w nim zabrakło. Tak jakby Agata Przybyłek nie miała na niego pomysłu, albo ktoś stał nad nią z zegarkiem w dłoni. Miałam nadzieję, że może będzie dalszy ciąg, ale coś mi się obiło o uszy, że jednak to był definitywny koniec historii Magdy. Czego bardzo żałuję, chyba że autorka zmieni zdanie i miło nas zaskoczy.

POLECAM
MOJA OCENA 8/10

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu: 


wtorek, 28 stycznia 2020

ZAPACH GOŹDZIKÓW ( Recenzja )

Autor: Agnieszka Lis
data wydania: 30 października 2019
liczba stron: 336
wydawnictwo: Czwarta Stron











Czytanie książek w klimacie świąteczno-zimowym w moim przypadku nadal trwa. Tym razem mój wybór padł na "Zapach goździków" autorstwa Agnieszki Lis. Święta Bożego Narodzenia pachną. Trudno się z tym nie zgodzić. Bez niektórych aromatów wręcz nie wyobrażamy sobie tych kilku wyjątkowych dni.

Arkadiusz jak zwykle po kolejnym dniu w pracy ( prowadzi sklep z gramofonami i starymi płytami ) relaksuje się w swoim ulubionym pokoju przy dźwiękach muzyki oraz kieliszku wina. Nieoczekiwanie błogi spokój przerywa dźwięk telefonu. Głos jaki mu było dane usłyszeć po drugiej stronie słuchawki należał do Michała z którym nie kontaktował się od kilku dobrych lat. Panowie chodzili razem do tej samej klasy. Klemens również. To właśnie w jego restauracji ma odbyć się spotkanie po latach. Wraz z żoną udało mu się stworzyć bardzo ekskluzywne miejsce. Mężczyzna jest także znawcą win oraz właścicielem winnicy.
Szkolna znajomość Arkadiusza i Klemensa stała się początkiem ich wielkiej przyjaźni. Dlatego też od jakiegoś już czasu spędzają święta Bożego Narodzenia wspólnie. Tak jest i tym razem. Nie ważne, że różni obu mężczyzn aspekt rodzinny.

Gdy przeglądam strony internetowe z książkami zwracam swoją uwagę nie tylko na opis ale także na okładkę. Ta która najbardziej mnie urzeknie staje się impulsem aby kliknąć w zdjęcie. Takim cudeńkiem z pewnością jest okładka książki Agnieszki Lis "Zapach goździków". Prosta a zarazem przyciągająca wzrok. No i ten magiczny klimat Bożego Narodzenia.  Oprawa graficzna jest jak najbardziej na plus.
Niestety nie mogę napisać tego samego na temat historii opisanej w książce. Wydanie opinii sprawiło mi nie lada problem. Osobiście nie lubię krytykować bo zdaję sobie sprawę z tego ile czasu każda osoba pisząca poświęca na napisanie choćby kilku stron. Nie jest to takie proste jak nam się wydaje. Z drugiej też strony nie wszystko musi nam się podobać.
Przykro mi to pisać, ale książka mnie nie wciągnęła. W trakcie czytania zaczynałam odczuwać znużenie i trwało to dłużej niż mogłam się tego spodziewać. W końcu historie świąteczne z zimą w tle są wyjątkowe, a tu taki zawód. W przypadku Zapachu goździków tej wyjątkowości było bardzo mało. Za to miłośnicy licznych opisów mogą być usatysfakcjonowani. Jak dla mnie było ich zdecydowanie za dużo. Uważam, że autorka za bardzo skupiła się na temacie win, a Boże Narodzenie zeszło na drugi plan. Wielka szkoda.
Żeby nie było tak  gorzko troszkę osłodzimy. Z pewnością na pozytywną ocenę zasługuje lista bohaterów, która pojawiła się na początku książki. Posłużyła mi kilka razy jako ściąga bo można się pogubić kto jest kim. Ilość osób jest dość spora. Na szczególną uwagę zasługuje jedna z nich. Mowa tutaj o Arkadiuszu. Starszy pan który kocha miłością bezgraniczną dobrą muzykę i jeszcze lepsze wina. Mężczyźnie nie brakuje oryginalności. Nosi ubrania z dawnej epoki, zachowuje się też inaczej. No i te jego dziwne zasady. Jest po rozwodzie i mieszka sam w pięknej zabytkowej willi. Zaciekawiła mnie bardzo jego relacja z byłą żoną. Chyba w dalszym ciągu ją kocha tylko boi się do tego przyznać. Dla kobiety również nie jest obojętny mimo tego, że jest w nowym związku.
Kolejną dość ciekawą postacią był Klemens, najlepszy przyjaciel Arkadiusza. Panowie bardzo dobrze czują się w swoim towarzystwie i mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Okazuje się, że Klemensa coś trapi i ma to związek z jego winnicą.
Jak widzicie Zapach goździków ma w sobie nie tylko minusy. Znaleźć można w książce również pozytywne elementy. Dlatego też czasami nie warto opierać się tylko na opinii innych. Lepiej sprawdzić co i jak na własnej skórze. Do tego was właśnie zachęcam. Może historia Arkadiusza i innych bohaterów przypadnie wam do gustu. Pozwolę sobie jeszcze napisać, że będzie dalszy ciąg.

MOJA OCENA  5/10

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:


piątek, 6 grudnia 2019

SZCZĘŚCIE PRZY KOMINKU ( Recenzja )

Autor: Gabriela Gargaś 
data wydania: 30 października 2019
liczba stron: 344
wydawnictwo: Czwarta Strona











Pierwszy grudnia już za nami więc z czystym sumieniem mogłam wystartować z czytaniem książek w klimacie świąteczno-zimowym. W tym roku pojawiło się na naszym rodzimym rynku wydawniczym wiele tego typu historii. Jedną z nich jest "Szczęście przy kominku" autorstwa Gabrieli Gargaś.

Każda osoba, która kocha książki chciałaby się znaleźć chociaż na chwilę w takim miejscu gdzie można w ciszy i spokoju poczytać. Gdy dodamy do tego filiżankę aromatycznej kawy oraz kawałek domowego ciasta poczujemy się jak w niebie. Takie niebo na ziemi udało się stworzyć Buni. "Antykwariat z książką i kawą" dla starszej kobiety jest czymś bardzo ważnym. To ona dba o klimat tego jakże wyjątkowego miejsca i potrafi jak nikt inny zrozumieć drugiego człowieka. Udowadnia, że rozmowa jest najlepszym lekarstwem na wszelkiego rodzaju duchowe bolączki.

Jakże cudownie czytało się tę książkę. Po skończonej lekturze przyszło mi do głowy pewne porównanie. Otóż pani Gabriela stała się dla mnie Świętym Mikołajem w spódnicy. Podarowała swoim czytelnikom wspaniały prezent w postaci magicznej i bardzo wciągającej historii. W "Szczęściu przy kominku" zostało opisane  ludzkie życie. Z problemami i troskami z którymi musieli zmierzyć się bohaterowie wykreowani przez pisarkę. A jest ich spora grupka. Pierwszą osobą, którą miałam przyjemność poznać była wspomniana wcześniej Bunia vel Jadwiga. Chylę czoła za tak cudownie przedstawioną postać. Już od samego progu wchodząc do antykwariatu można było poczuć, że będzie się miało do czynienia z kimś wyjątkowym. Zdradzał to nie tylko oryginalny strój kobiety, ale przede wszystkim jej sposób bycie. Mimo swojego wieku tryskała energią, a uśmiech nie schodził z jej twarzy.
W dzisiejszych czasach gdy nowoczesność zawładnęła światem takie miejsca jak "Antykwariat z książką i kawą" są coraz rzadziej odwiedzane. Bunia martwi się, że któregoś dnia będzie musiała po raz ostatni zgasić w lokalu światło i na zawsze zamknąć drzwi.
Kolejną postacią, która zasługuje na wyróżnienie jest Iga. Samotnie wychowuje córeczkę i opiekuję się chorym Dziadziusiem. Sytuacja w jakiej się znalazła sprawiła, że musiała podjąć bardzo trudną decyzję. Pisarce należą się ogromne brawa za tak wzruszający wątek dotyczący Igi oraz jej dziadka. To on ją wychowywał i to on sprawił, że stała się tak wspaniałą osobą. Kobietą wrażliwą i pełną miłości do drugiego człowieka.
Laura i Krzysztof tworzyli bardzo zgraną parę. Uwielbiali wspólne podróże. Żyli chwilą i spędzali miło czas. Sądzili, że po ślubie w dalszym ciągu będą mogli spełniać swoje marzenia. Wszystko uległo zmianie gdy na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Pojawiły się pierwsze kłótnie i nieporozumienia.
Małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot. Michał mógłby powtarzać to powiedzenie jak mantrę. Tak dla uspokojenia. Był dla swojej małej córeczki ojcem i matką jednocześnie. Troszczył się o nią i robił wszystko żeby wyrosła na modrą kobietę. Niestety prawie już dorosła Dorota zaczęła sprawiać problemy wychowawcze. Można szukać usprawiedliwienia w nastoletnim buncie i okresie dojrzewania jednak wszystko ma swoje granice. Tym bardziej gdy mogło dojść do nieszczęścia.
Kuba mieszka w kawalerce. Zamiast szykować się do własnego ślubu ponownie stał się mężczyzną do wzięcia. Leczy złamane serce umawiając się z dziewczynami z internetowych ogłoszeń. Jeśli chodzi o kwestie zawodowe to z chęcią udusił by swojego szefa gołymi rękoma.

"Szczęście przy kominku" to jedna z tych książek o której z przyjemnością można opowiadać. I to w samych superlatywach. Na pewno mocnym punktem są jej bohaterowie. Czytelnik może z łatwością się z nimi utożsamić. Były to postacie fikcyjne, ale jak bardzo realne. Każdy z nas ma w swoim życiu problemy z którymi musi walczyć. Czasami ta walka bywa trudna i nie zawsze kończy się naszą wygraną. Gabriela Gargaś napisała niesamowitą powieść wypełnioną po brzegi ludzkimi emocjami. W trakcie lektury możemy się wzruszyć, wpaść w nostalgię. Pojawia się także smutek. Oczywiście nie mogło zabraknąć radości oraz uśmiechu. W końcu akcja książki toczy się przed świętami Bożego Narodzenia. Jestem bardzo wdzięczna autorce za to, że w taki a nie inny sposób zdecydowała się wprowadzić świąteczną atmosferę. Przeczuwam, że znajdą się osoby, którym ten minimalizm nie przypadnie do gustu. W końcu jest to historia w klimacie świąteczno-zimowym, a coś tego nastroju mało.
Pisarce udało się coś naprawdę fantastycznego. Otóż za pomocą słów przekazuje nam co tak naprawdę w naszym życiu jest ważne. Bez miłości nas nie ma. To ona nadaje nam sens i sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Rodzina to dar, o który powinniśmy dbać do końca naszych dni. Kochajmy się i bądźmy dla siebie dobrzy. Nie tylko od święta. Starajmy się jak najwięcej rozmawiać. Nawet na najbardziej błahe tematy i  nie patrzmy na dzielącą nas różnicę wieku.

"Szczęście przy kominku" to wspaniała książka, którą śmiało mogę polecić każdemu. Jest to kawał dobrej literatury obyczajowej. No i ta piękna okładka, która rzuca się w oczy.

Na koniec mam do was małą prośbę. Jeśli gdzieś znajduje się w Polsce podobne miejsce jakie stworzyła Bunia dajcie znać. Adresy bardzo miłe widziane.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:





POLECAM
MOJA OCENA 8/10





niedziela, 1 grudnia 2019

NIEDOKOŃCZONA BAŚN ( Recenzja )

Autor: Dorota Gąsiorowska
data wydania: 14 października 2019
liczba stron: 520
wydawnictwo: Między Słowami











Nie będzie to żadną przesadą jeśli napiszę, że po książki autorstwa Doroty Gąsiorowskiej mogę sięgać w ciemno. Podoba mi się styl pisarki, w każdej kolejnej historii nie brakuje cudownych opisów. Ma także świetne pomysły jeśli chodzi o wybór miejsca akcji.

Los czasami bywa dla nas okrutny. Jedno wydarzenie może sprawić, że nasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Coś na ten temat z pewnością może powiedzieć Julia. Aby móc uwolnić się od tragicznych wspomnień wraz ze swoją córeczką przeprowadza się z Krakowa do Poznania. W nowym miejscu najważniejszą  rzeczą  było dla niej znalezienie pracy. Ku jej ogromnej radości zostaje zatrudniona w charakterze osobistej asystentki i tłumaczki przez samą Suzanne Benoit, światowej sławy pisarkę francusko-polskiego pochodzenia. Cieszy się, że w końcu będzie mogła spełnić swoje marzenie.
Jednak pierwsze dni w pracy nie wróżą niestety nic dobrego. Julia zupełnie inaczej wyobrażała sobie współpracę z osobą, którą od tak dawna podziwiała. Obraz sympatycznej starszej pani, jaki stworzyła w swojej wyobraźni rozmazał się w jednej sekundzie.
Niespodziewanie pisarka musi odbyć pilną podróż do Francji. Chce aby towarzyszyła jej Julia. Dla samotnej matki coś takiego to nie lada wyzwanie. Jednak po dłuższym zastanowieniu się i przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw zgadza się, ale stawia jeden warunek. Bez Basi, swojej córeczki nigdzie się nie rusza.
Będąc już na miejscu Julia przekonuje się coraz bardziej do osoby Suzanne Benoit. Ona sama po raz kolejny będzie musiała dokonać wyboru, a przy okazji weźmie udział w rozwikłaniu pewnej zagadki. Dotyczyć ona będzie starego rękopisu.

Ależ to było piękne. Dorota Gąsiorowska po raz kolejny zachwyca. Tym razem wraz z bohaterami "Niedokończonej baśni" wyruszyłam w podróż do Francji, która kojarzy nam się głównie z Paryżem. Jednak w tym przypadku miejscem docelowym była Akwitania ze swoim jakże wyjątkowym klimatem. Stare zamki, kręte wąskie uliczki. No i ten francuski krajobraz słynący z licznych winnic. Jak dla mnie Dorota Gąsiorowska jest niekwestionowaną mistrzynią jeśli chodzi o opisy. Obojętnie czy jest to krajobraz czy stary rozsypujący się budynek. Robi to w sposób genialny dbając o najmniejszy szczególik.
Na uznanie zasługuje również sposób  w jaki pisarka kreuje swoich bohaterów. W każdej kolejnej książce nie brakuje ciekawych osobowości. Główną bohaterką w "Niedokończonej baśni" jest Julia. Młoda matka, która przeżyła w swoim życiu niewyobrażalny dramat. Kocha swoją córeczkę miłością bezgraniczną i zrobiłaby dla niej wszystko. Sama niestety nie może pochwalić się szczęśliwym dzieciństwem. Na każdym kroku była krytykowana przez swoją matkę. Zresztą teraz gdy już jest dorosła nic się w tej sprawie nie zmieniło. Jest może zbyt opiekuńcza, ale trudno się temu dziwić.
Na szczególną uwagę zasługuje także Suzanne Benoit. Jej książki cieszą się ogromną popularnością wśród czytelników. Do tego grona należy również Julia. Suzanne jest kobietą w podeszłym wieku. Jak wiemy u osób starszych mogą pojawiać się częste wahania nastroju. Patrząc na zachowanie pisarki widać, ze coś ją trapi, albo ma jakieś problemy o których nikomu nie mówi.
O tej bohaterce nie mogę zapomnieć. Mam tutaj na myśli Basię, córeczkę Julii. Mała dziewczynka, która swoim pięknym uśmiechem roztopi nawet najbardziej zlodowaciałe serce. Jest bardzo inteligentna i rozgadana jak na swój wiek. Jej urokowi nie potrafiła się oprzeć nawet Suzanne Benoit, która  stała się dla dziewczynki przyszywaną babcią. Ogromne brawa należą się za ukazanie przyjaźni między Basią a chorym kolegą z przedszkola. To było coś fantastycznego i ogromnie wzruszającego. Oczywiście w tym wszystkim nie mogło zabraknąć dziecięcych pytań.
W książce pojawiają się również panowie. Jednym z nich jest Maciej. Żeby było ciekawiej łączą go z pisarką więzi rodzinne. Jest właścicielem pracowni architektonicznej. Z kolei Thibaulta Julia poznała zaraz po przylocie do Francji. Nie trudno było nie zauważyć, że nowa znajoma wpadła mu w oko. Jednak dziewczyna jest obojętna na jego dość nachalne zaloty. Po prostu nie jest jeszcze gotowa na nowy związek, a może powinna wreszcie coś w tej kwestii zmienić? Którego z panów wybierze Julia o tym cicho sza. Zresztą pisarka poprowadziła ten wątek w taki sposób, że do samego końca trzyma czytelnika w niepewność. Bardzo mi się to spodobało. Ciekawych tematów w książce nie brakuje. Uporanie się z bólem oraz z tęsknotą po stracie ukochanej osoby nie jest łatwe. Relacje międzyludzkie również czasami bywają skomplikowane. Brak porozumienia w małżeństwie to w dzisiejszych czasach dość często pojawiający się problem.
Prawdziwe życie przeplata się w książce z tym baśniowym. W końcu tytuł musi być zgrany z treścią. Wspomniany wcześniej stary rękopis opisuje przepiękną historię miłosną. Brakuje jej jednak zakończenia. Jeśli jesteście ciekawi czy uda się go odnaleźć zapraszam was do lektury.
Razem z Julią odbędziecie fascynującą podróż. Jestem pewna, że nabierzecie ochoty żeby w przyszłości samemu odwiedzić Akwitanię. W końcu Francja to nie tylko Paryż, ekskluzywne butki i wieża Eiffla.
Z całego serca polecam wam "Niedokończoną baśń". Nie chcę nic mówić, ale niedługo Mikołajki i ta właśnie książka może stać się świetnym pomysłem na prezent.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu: 




POLECAM
MOJA OCENA 9/10