poniedziałek, 10 kwietnia 2023

POZWÓL SIĘ UWIEŚĆ (Recenzja)

Autor: Anna Karpińska
data wydania: 4 kwietnia 2013
liczba stron: 560
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
 










Po jednym ze spotkań online z autorem, którego organizatorką była Joanna Wolf, znana w mediach społecznościowych jako Nienaczytana, postanowiłam zapoznać się z twórczością Anny Karpińskiego. Książkę "Pozwól się uwieść" znalazłam w trakcie jednej z wizyt w bibliotece. Opis fabuły zasugerował mi, że będę miała do czynienia z życiową historią, a takie lubię najbardziej.

Rozwód, zaborcza matka i rozkapryszona siostra. Do tego dorzućmy jeszcze dwoje prawie pełnoletnich dzieci. To trochę za dużo jak na jedną osobę. Marta ma już dość bycia kucharką, sprzątaczką i pomywaczką. Ma zamiar w końcu zawalczyć o siebie. Za namową Aliny, swojej przyjaciółki decyduje się na wyjazd. Niespodziewanie w towarzystwie...siostry. 
Szukając celu podróży loguje się na internetowym forum. Poznaje na nim Szymona, z którym zaczyna korespondować. Co ciekawe, po powrocie do domu w dalszym ciągu utrzymuje z tajemniczym mężczyzną kontakt. Ta wirtualna znajomość zaczyna ją coraz bardziej fascynować. 
Marta od zawsze marzyła o projektowaniu ogrodów, ale niestety obecna praca jej to uniemożliwia. Gdy dowiaduje się o konkursie w którym będzie mogła pokazać swój talent zastanawia się, czy nie wziąć w nim udziału. Ewentualna wygrana z pewnością pomogłaby jej w założeniu własnej firmy. 

"Pozwól się uwieść" to książka z którą mam nielada problem. Przeczytałam ją dość szybko bo historia Marty naprawdę mnie zaciekawiła, ale i tak mam do niej kilka zastrzeżeń. 
Ja wiem, że rozwód to nic przyjemnego. Tym bardziej gdy uczucie jeszcze nie wygasło. Jeszcze gorzej, gdy najbliższa nam osoba uważa, że doszło do rozstania z naszej winy. Marta została zdradzona, więc nie mogła postąpić inaczej, jak tylko złożyć pozew. Jednak co niektórzy nie potrafią tego zrozumieć i sypią dobrymi radami jak wychować sobie męża. Najwięcej do powiedzenia na ten temat ma jej siostra, która tak naprawdę jest rozpieszczoną do granic możliwości kobietą. W swoim domu nie robiła nic. Wszystkim zajmował się jej mąż. Wykorzystywała go w każdym aspekcie, a on biedny nie miał odwagi się sprzeciwiać. Na szczęście do czasu. Z pewnością takiego obrotu spraw się nie spodziewała, ale sama sobie na to zasłużyła. 
Marta jest matką dwójki prawie już dorosłych bliźniaków. Są już w takim wieku, że sami powinni się o siebie zatroszczyć. Jednak to mama robi najlepsze śniadanka, zadba o to, żeby kac po imprezie szybko minął. Najbardziej działał mi na nerwy syn kobiety. Oczywiście Marta spełniała jego wszystkie zachcianki. O litości. Nie dało się tego na spokojnie czytać. Miałam ochotę wylać na nią kubeł zimnej wody, żeby w końcu przejrzała na oczy. Wszyscy ją wykorzystywali na każdym kroku. Mama co róż wymyślała kolejne choroby, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę. Oczywiście jej druga córka według niej była w tym czasie zajęta, więc to Marta musiała jeździć z nią po lekarzach. Cierpliwie czekałam na moment, aż w końcu nasza główna bohaterka wypowie magiczne słowo "NIE". Próbowała się zmienić, ale szło jej to opornie. 
Na słowa wsparcia ze strony najbliższych nie miała co liczyć, ale na szczęście była przy niej najlepsza przyjaciółka. W trakcie lektury pojawiły się momenty, w których nie podobało mi się zachowanie Marty wobec Aliny. Strzelała przysłowiowe fochy, gdy okazywało się, że koleżanka nie ma dla niej czasu. Sama nie ma łatwo, bo wychowuje chore dziecko, więc druga strona powinna to zrozumieć, a nie jeszcze się obrażać i od razu kończyć rozmowę. Było to zachowanie egoistyczne w stosunku do Aliny, która pomagała Marcie jak tylko potrafiła. W końcu i ona straciła do niej cierpliwość. 
W książce często pojawia się imię głównej bohaterki w formie zdrobnienia. Moim zdaniem zbyt często i w sumie nie wiem po co. Z czasem zaczęło mnie to mocno drażnić. 
Odnośnie postaci Szymona, który nagle pojawił się w życiu Marty. Dość szybko domyśliłam się kim tak naprawdę jest. Zabrakło mi w tym wątku elementu zaskoczenia, a był on w tym przypadku bardzo ważny. No i te podpisy pod wiadomościami, które do siebie pisali. Wyszło trochę komicznie. 

"Pozwól się uwieść" to jedna z tych książek, którą trudno jest mi ocenić. Nie jest zła, ale posiada w sobie trochę niedociągnięć. Wiele emocji wzbudziła we mnie kreacja głównej bohaterki. Nie polubiłyśmy się i chwilami bardzo mnie wkurzała. Zachowywała się tak, jakby była pępkiem świata. Powinna dogłębnie przeanalizować swoje życie i zastanowić się nad sobą. Inni mają gorzej od niej i jakoś muszą sobie radzić. 
Przewidywalność też znacznie wpłynęła na moją ocenę. Z tego też powodu lekko zmalało moje zainteresowanie książką. Co do jej zakończenia też podejrzewałam jakie będzie. 

Czy zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę? Oczywiście, że tak. Możecie przecież mieć zupełnie inne zdanie na jej temat i was zachwyci. Nie musicie sugerować się moją opinią. Moja przygoda z twórczością Anny Karpińskiego będzie nadal trwała i z chęcią zapoznam się z innymi jej powieściami. To, że ta, nie trafiła w mój czytelniczy gust, nie oznacza tego, że inne też takie są.

MOJA OCENA 6/10








środa, 5 kwietnia 2023

ŚWIADEK (Recenzja)

Autor: Nora Roberts 
data wydania: 17 października 2013
liczba stron: 462
wydawnictwo: Świat Książki 











Przeczuwam, że każda fanka literatury kobiecej przeczytała w swoim życiu chociaż jedną książkę autorstwa Nory Roberts. Ja, gdy byłam troszkę młodsza zaczytywałam się w jej historiach. Teraz za sprawą "Świadka" fajnie było wrócić do tych chwil. Lektura tej powieści stała się dla mnie sentymentalną podróżą w czasie.

Elizabeth jest 16-letnią dziewczyną. Jak na swój wiek bardzo inteligentną. Mieszka tylko z mamą i od urodzenia żyje pod jej dyktando.
Gdy kobieta wyjeżdża w sprawach zawodowych, nastolatka postanawia się zbuntować. Podczas zakupów w galerii handlowej spotyka koleżankę, która proponuje jej wyjście do ekskluzywnego klubu.
W trakcie imprezy przysiada się do nich dwóch mężczyzn, którzy nie szczędzą nastolatkom komplementów. Głośna muzyka i alkoholowe drinki robią swoje. Dziewczyny decydują się na opuszczenie lokalu w towarzystwie swoich adoratorów. 
Niestety Elizabeth z czasem dostrzega jak duży popełniły błąd. Dochodzi do tragedii.

Małe miasteczka mają swój wyjątkowy klimat. Każdy z każdym się zna, i gdy tylko pojawi się ktoś nowy, od razu staje się głównym tematem plotek. Tym bardziej, gdy postanawia zamieszkać na uboczu i stroni od jakichkolwiek kontaktów. Taką osobą jest Abigail. Nieznajomą dziewczyną zainteresował się również Brooks, miejscowy komendant policji. Raczej niezbyt często spotyka się kobiety, które wychodząc na zwykłe zakupy zabierają ze sobą broń. 

Nora Roberts jest niekwestionowaną mistrzynią jeśli chodzi o połączenie wątku kryminalnego z romansem. Robi to fantastycznie i śmiało można stwierdzić, że taka kombinacja stała się jej znakiem rozpoznawczym. 
Ja osobiście rzadko sięgam po kryminały, ale akurat opis tej książki wyjątkowo mnie skusił. Oczywiście sentyment do twórczości Nory Roberts też zrobił swoje. Czułam, że książka przypadnie mi do gustu, ale nie spodziewałam się, że aż tak bardzo mnie pochłonie. Czyta się ją błyskawicznie. W dużej mierze przyczyniła się do tego ciekawa fabuła oraz świetnie wykreowani bohaterowie.
Ostatnio mam szczęście do historii, które zostały podzielone przez autorów na części. "Świadek", to kolejna z nich. 
W pierwszej czytelnik dostaje możliwość zapoznania się z Elizabeth, młodą dziewczyną, która powinna spędzać czas z rówieśnikami i spełniać nastoletnie marzenia. Niestety jest zupełnie inaczej. Jej życiem steruje matka. Kobieta ma wobec córki swój plan, któremu Elizabeth od dawna się podporządkowuje. To ona decyduje w co nastolatka ma się ubierać, co jeść, jaki zawód w przyszłości będzie wykonywać. Tak jak jej rodzicielka, zostanie lekarzem. Gdzie w tym wszystkim podział się jej ojciec? Dziewczyna go nie zna. Za to matka dobrze wie kim jest. W końcu sama dokonała szczegółowej selekcji, aż w końcu kandydat spełnił wszystkie jej wymogi. 
Matka Elizabeth nie zasługuje w żadnym stopniu na to miano. Jest kobietą egoistyczną, pozbawioną wszelkich uczuć. Zimną i zgorzkniałą. Nie ma pojęcia jak bardzo skrzywdziła własne dziecko, twierdząc, że robi to dla jego dobra. Starałam się ją jakoś zrozumieć, ale nie dałam rady. Ja wiem, że każda matka troszczy się o swoje dzieci i ma prawo do skrytykowania, wyrażenia własnego zdania, ale z drugiej strony są jakieś granice. 
Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten dzień, w którym nastolatka zacznie się buntować. Wykorzystując nieobecność matki zmieniła kolor włosów, który od razu poprawił jej nastrój. Do tego nowe ubrania, kosmetyki. W jednej chwili stała się nową Elizabeth. Gdy koleżanka zaproponowała jej wspólny wypad do klubu skakała z radości. Z podrobionymi dowodami osobistymi w kieszeni, wystrojone w najmodniejsze ciuchy ruszyły na klubowy parkiet. Gdy obok nich pojawili się przystojni mężczyzni nastolatki czuły się jak w niebie. Elizabeth przeżywała coś takiego po raz pierwszy. Nie bardzo miała ochotę na wyjście z lokalu, ale po namowach zgodziła się. Mimo dość sporej ilości promili we krwi zachowała w sobie odrobinę odpowiedzialności. W przeciwieństwie do jej koleżanki.
Elizabeth nieoczekiwanie stała się świadkiem okropnej zbrodni i została wmieszana w sprawy rosyjskiej mafii. Uciekając i dzwoniąc na policję nie miała pojęcia, że jej życie już nigdy nie będzie takie samo. Jak na to wszystko zareagowała jej matka? Oczywiście była obojętna. 
Nawet nie wiecie jak bardzo mi było żal tej młodej dziewczyny. Pragnęła żeby ktoś ją przytulił, uspokoił. Została z tym wszystkim sama. Mogę sobie tylko wyobrazić co wtedy czuła. Mając 16 lat stała się osobą chronioną przez policję, a ona przecież chciała tylko poimprezować ze swoją koleżanką. 
Czytałam tą część z zapartym tchem. Trzyma w napięciu i sprawia, że chce się jeszcze więcej. Został w niej poruszony bardzo ważny temat. Osoba młoda lubi od czasu do czasu wybrać się na jakąś imprezę. W książce mamy do czynienia z osobami niepełnoletnimi, które nielegalnie weszły do klubu. W dzisiejszych czasach młodzież (są na szczęście wyjątki!) nie potrafi bawić się bez alkoholu, dochodzą do tego narkotyki, tzw. tabletki gwałtu. Pochłonięci zabawą nie zwracają uwagi na to, co się wokół nich dzieje. Potem niestety dochodzi do nieszczęść. 
W drugiej części książki akcja znacznie przyspiesza. Nastoletniej Elizabeth już nie ma, teraz jest dorosła Abigail, która stara się wieść normalne życie. Ma własny dom i świetnie wyszkolonego psa do towarzystwa. Swój wolny czas spędza w ogrodzie sadząc kwiaty i warzywa. Zawodowo pracuje jako projektant systemów zabezpieczających. Od zawsze jej pasją były komputery i informatyka. Będąc jeszcze nastolatką marzyła o pracy w FBI, chciała walczyć z cyber przestępczością. Swoje doświadczenie wykorzystała przy zabezpieczeniu terenu wokół własnego domu. Niby minęło już 12 lat od tragicznych wydarzeń, ale w dalszym ciągu jest osobą poszukiwaną przez członków rosyjskiej mafii. Dlatego też osiedliła się z dala od ludzkich spojrzeń i zmieniła swoją tożsamość. Ceni sobie spokój i prywatność. Jej osoba wzbudza ciekawość mieszkańców oraz miejscowego policjanta. Brooks szybko domyśla się, że Abigail czegoś lub kogoś się boi. Stąd te liczne kamery oraz dość pokaźna liczba różnorakiego rodzaju broni. 
Ich pierwsze spotkanie nie należało do zbyt miłych, jednak z czasem relacja między nimi uległa znacznemu ociepleniu. Abigail dużo ryzykowała. Do tej pory nikogo do siebie nie zapraszała, z nikim nie nawiązywała kontaktów. Robiła szybkie zakupy i wracała do siebie. Teraz nagle na jej drodze pojawił się Brooks i prywatność, którą tak długo budowała uległa lekkiemu naruszeniu. Poznaje również pozostałych członków jego rodziny, którzy bardzo ciepło przyjęli ją do swojego grona. Widzą też zainteresowanie Brooksa jej osobą nie tylko na linii zawodowej. Nie da się ukryć, że Abigail mu się podoba. Jest piękną, inteligentną kobietą. Aura tajemniczości, która ją otacza sprawia, że cały czas o niej myśli. Ona również zaczyna obdarzać go uczuciem. Zaufała mu aż tak bardzo, bo odważyła się opowiedzieć mężczyźnie całą swoją historię. Brooks w żaden sposób jej do tego nie zmuszał, wręcz przeciwnie, bo czekał cierpliwie aż sama się przed nim otworzy. Był w nie małym szoku po tym co usłyszał od Abigail. Od razu ruszył do działania, żeby jego ukochana mogła w końcu poczuć się bezpiecznie i wieść u jego boku normalne życie. Z dala od strachu i niepokoju. 
Fantastyczny facet z tego Brooksa. Czuły opiekuńczy, do tego z poczuciem humoru. Zrobiłby dla swojej ukochanej Abigail wszystko. Cudowni byli też jego rodzice. Szczególnie mama naszego policjanta. Biło od niej niesamowite matczyne ciepło, którego tak bardzo brakowało nastoletniej Elizabeth. 

Pierwsza część książki napędza czytelnika i zachęca do dalszej lektury. Natomiast w drugiej akcja trochę zwalnia swoje tempo. Poznajemy bliżej głównych bohaterów i śledzimy ich losy. Trzymałam mocno kciuki za Abigail, za Brooksa też. Oboje tworzyli naprawdę fajną parę. Jak się okazuje, czasami warto zaryzykować, żeby później tego nie żałować. 
"Świadek" to świetnie napisana historia, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Nora Roberts znowu to zrobiła, po raz kolejny udało jej się zawładnąć moim czytelniczym sercem. Lekturę zaczęłam popołudniu, a wieczorem byłam już w połowie książki. Był to mój rekord, jeśli chodzi o szybkość czytania. Z ogromną trudnością ją odkładam, gdy musiałam zająć się domowymi obowiązkami.  Niesamowicie mnie wciągnęła historia Elizabeth vel Abigail, i z czystym sumieniem mogę ją wam polecić. Tak jak już wspomniałam, trzyma w napięciu od początku, aż do samego końca. Odnośnie zakończenia, powaliło mnie na kolana. Autorka zaskoczyła mnie takim obrotem spraw. 
Ja nie znalazłam w tej powieści żadnych negatywnych punktów. Są za to emocje, ciekawe tematy oraz miłość. Jest to kawał dobrej literatury kobiecej. Zachęcam was bardzo do wpisania jej na listę książek, które chcielibyście w przyszłości przeczytać. 

POLECAM
MOJA OCENA 8/10









 

środa, 29 marca 2023

DZIEWCZYNA, KTÓRĄ KOCHAŁEŚ (Recenzja)

Autor: Jojo Moyes
data wydania: 11 stycznia 2017
liczba stron: 512
wydawnictwo: Między Słowami 








Twórczość Jojo Moyes pokochały miliony kobiet na całym świecie. Przez dłuższy czas bardzo głośno było na temat jednej z jej książek. Mowa oczywiście o "Zanim się pojawiłeś". Nie czytałam jej, filmu też nie oglądałam. Za to kilka dni temu sięgnęłam po "Dziewczynę, którą kochałeś". Zachęciły mnie do tego pozytywne opinie i opis fabuły

Liv i David tworzyli bardzo udane małżeństwo. Mężczyzna był cenionym i zdolnym architektem. To on zaprojektował ich wspólny dom. Niestety jego nagła śmierć zmieniła wszystko. Liv wycofała się z życia publicznego, wpadła też w dość poważne długi. Kochała swojego męża miłością bezgraniczną i nie potrafi pogodzić się z jego odejściem. 
Obraz, który otrzymała w prezencie od Davida z okazji rocznicy ślubu stał się dla niej najcenniejszą rzeczą jaką posiada. 
Niespodziewanie na jej drodze staje Paul, tajemniczy i przystojny mężczyzna. Ich luźna znajomość z czasem przeradza się w coś głębszego i poważniejszego. 
Liv któregoś dnia zostaje poinformowana, że  obraz, który wisi na ścianie w jej domu, został skradziony w trakcie I wojny światowej i zgłosili się po niego prawdopodobnie prawowici właściciele. Gdyby tego wszystkiego było mało Paul nagle znika. 
Jak się okazuje, mężczyzna pracuje w firmie, która zajmuje się odzyskiwaniem skradzionych dzieł sztuki i właśnie ma zająć się tą sprawą.  

Żałuję strasznie, że dopiero teraz zdecydowałam się na lekturę "Dziewczyny, którą kochałeś". Jest to naprawdę bardzo interesująca książka, którą ze względu na poruszoną w niej tematykę czyta się błyskawicznie. Byłam szalenie ciekawa jaki będzie finał całej tej historii. 
Powieść została przez pisarkę podzielona na dwie części. W pierwszej poznajemy Sophie, młodą kobietę, której przyszło żyć w wojennych czasach. Tęskni za swoim mężem, który zaginął na froncie. 
Poznała Edouarda, gdy pracowała jako ekspedientka w jednym ze sklepów. Mężczyzna zauroczony jej urodą  wyszedł do niej z nietypową propozycją. Sophie zapozowała mu do obrazu, który z biegiem czasu stał się symbolem ich wielkiej miłości. 
Kobieta, która kocha, zrobi wszystko aby móc zdobyć jakiekolwiek informacje na temat ukochanej osoby. Tak było w przypadku Sophie. Zauważyła, w jaki sposób na obraz patrzył niemiecki komendant, który razem ze swoim wojskiem stołował się w jej domu. Czuła też, że ona również nie jest mu obojętna. Był dla niej miły i rozmawiał z nią o sztuce. Postanowiła ten fakt wykorzystać. Oczywiście wielu osobom ta nagła poufałość z wrogiem nie uszła uwadze. Odsunęli się od niej najbliżsi, znajomi i przyjaciele. Stała się w ich oczach zdrajczynią. Dopuścili się szybkiego osądu nie znając jej prawdziwych zamiarów. Wiedziała, że to, co ma zamiar uczynić jest niebezpieczne. Naraża siebie, siostrę i pozostałych członków rodziny. Jednak nie miała zamiaru z niczego się wycofywać. Umrze, albo zdobędzie cenne dla siebie informacje. Położyła na szali całe swoje dotychczasowe życie.
Postać Sophie została wykreowana przez autorkę w piękny sposób. Jej historia wzrusza i chwyta mocna za serce czytelnika. Sophie walczyła z całych sił o przetrwanie. Troszczyła się o wszystkich, a najmniej o samą siebie. Podziwiam ją za odwagę, inteligencję i mądrość. Postąpiła tak, jak podpowiadało jej serce. Nie była pewna, czy uzyska to, na czym tak bardzo jej zależało, ale dla miłości zdecydowała się zaryzykować. 
Druga część książki opisuje losy innej kobiecej bohaterki. Z pogrążonej wojną Francji przenosimy się do współczesności, a dokładnie do Londynu. 
Liv podobnie jak Sophie tęskni za swoim mężem. Pierwsza z nich już nigdy go nie zobaczy, nie pocałuje, nie przytuli. W sercu Sophie tlił się jeszcze mały płomień nadziei. 
Tęsknota za ukochaną osobą to nie jedyny element wspólny. Dla obu kobiet obraz zatytułowany "Dziewczyna, którą kochałeś" stał się pamiątką i najcenniejszą rzeczą jaką mogły posiadać. Był dla nich ukojeniem w trudnych momentach. Niespodziewanie Liv może go stracić. Nie dopuszcza w ogóle do siebie takiej myśli, że obraz, którego od kilku już lat jest właścicielką nagle zniknie z jej domu. Został kupiony legalnie przez jej męża i nie ma zamiaru oddać go bez walki. Nikt nie posiada dowodów na to, że został skradziony w trakcie I wojny światowej. Liv pragnie udowodnić wszystkim, że obraz w dalszym ciągu należeć będzie tylko do niej. W tym celu odbywa swoistą podróż w czasie, aby móc zebrać jak najwięcej informacji na temat dzieła i jego pierwszej właścicielki.
Paula poznała w dość nietypowy okolicznościach. W dalszym ciągu odczuwa ogromny ból po stracie męża i raczej nie miała zamiaru angażować się w nowy związek. Jednak w towarzystwie Paula czuła się dobrze i swobodnie. Doznała nie małego szoku gdy wyszło na jaw czym się zajmuje. W takiej sytuacji nie miała innego wyjścia, jak tylko zakończyć znajomość. 
Paul jest inteligentnym facetem, wykonującym swoją pracę w sposób solidny i zgodny z prawem. Trzyma się swoich zasad, i chce być lojalny wobec swoich klientów. Nie toleruje kłamstwa i gardzi ludźmi, którzy próbują go oszukać. Gdy został oddelegowany do prowadzenia sprawy związanej z obrazem Liv od razu dostrzegł jak bardzo jej na nim zależy. Wiedział, że ma poważne kłopoty finansowe i sprzedaż obrazu mogłaby szybko je rozwiązać. Jednak nie zrobiła tego. 
Z zapartym tchem śledziłam poczynania Liv. Gdybym miała dokonać porównania, która część bardziej przypadła mi do gustu moja odpowiedź brzmiałaby, że druga. Była według mnie bardziej emocjonująca i trzymała w napięciu. Czytelnik jest ciekawy zakończenia i zastanawia się czy będzie zgodne z jego przypuszczeniami. 

Jojo Moyes napisała ciekawą i interesującą książkę w której nie mowy o nudzie. Nie ma tutaj długich opisów, treść nie jest na siłę rozwleczona. Panuje w niej porządek i harmonia. Tematy w niej poruszone nie należą do łatwych i przyjemnych. Wojna, tęsknota za drugą osobą, śmierć oraz próby wyjścia z marazmu. Tak naprawdę Liv stanęła do walki nie tylko o obraz, ale przede wszystkim odważyła się zawalczyć o nową siebie. Wie, że musi w końcu normalnie żyć. 

Czy sprawa z obrazem potoczyła się po myśli Liv? Czy jej relacja z Paulem ma jeszcze jakiś sens? A może zainteresowała was historia Sophie? 
Jeśli jesteście ciekawi tej książki musicie po nią sięgnąć. "Dziewczyna, którą kochałeś" to świetnie napisana powieść obyczajowa z wątkiem historycznym. Jestem pewna, że również i wam przypadnie do gustu. 

POLECAM
MOJA OCENA 8/10







sobota, 18 marca 2023

STRAŻNIK TAJEMNIC ( Recenzja )

Autor: Kate Morton 
data wydania: 28 sierpnia 2013
liczba stron: 560
wydawnictwo: Albatros 











"Strażnik tajemnic" to moje drugie spotkanie z twórczością Kate Morton. Jestem ogromną fanką historii z rodzinnymi tajemnicami w tle, więc nie pozostało mi nic innego, jak tylko zatopić się w lekturze książki.
 

Laurel może być z siebie dumna. Dzięki ciężkiej pracy spełnia swoje nastoletnie marzenie i została słynną aktorką. Jednak jej życie dalekie jest od szczęśliwego. Mając 16 lat, stała się naocznym świadkiem morderstwa, i nie potrafi wymazać tego z pamięci. 
W dniu 90-tych urodzin matki spotyka się ze swoimi siostrami w rodzinnej posiadłości. Laurel widzi w jakim stanie jest Dorothy, i zdaje sobie sprawę z tego, że musi się pospieszyć jeśli chce zdobyć jakiekolwiek informacje na temat tej strasznej zbrodni. Cały czas ma przed oczami przerażoną twarz matki, w trakcie rozmowy z tajemniczym mężczyzną. 
Chce w końcu poznać całą prawdę i rozwiązać tą jakże trudną zagadkę.  
Zastanawia ją również postać kobiety ze starego zdjęcia, które przez przypadek wypadło z książki. Nigdy wcześniej jej nie widziała, ale z pewnością coś ją łączy z Dorothy i tego też ma zamiar się dowiedzieć. 

Ależ to była smakowita uczta literacka. Strona po stronie delektowałam się książką. Jest bogata w treść, i dlatego jej lektura może trwać trochę dłużej. Ja spędziłam w towarzystwie "Strażnika tajemnic" kilka dni, i ani przez moment nie poczułam znużenia lub niechęci do tej opowieści. Wręcz przeciwnie, trudno mi było się od niej oderwać. Początek szalenie mnie zaciekawił, a im dalej, robiło się coraz bardziej intrygująco i emocjonująco. 
Kate Morton opisała w "Strażniku tajemnic" losy trzech kobiet na przestrzeni lat. Począwszy od okresy II wojny światowej, kończąc na współczesności. Powieść składa się z trzech części, które zostały zatytułowane imieniem danej bohaterki. 
Pierwsza zarezerwowana została dla Laurel. Poznajemy ją gdy była nastolatką, spędzającą każdą możliwą chwilę w swoim domku na drzewie. Tak też było w dniu urodzin jej braciszka. Zamiast spędzać czas z najbliższymi wolała w ciszy i spokoju marzyć o karierze aktorskiej i pewnym młodzieńcu, który zawładną jej sercem. Wiodła szczęśliwe i dalekie od trosk życie. Nawet przez chwilę nie przypuszczała, że wraz z pojawieniem się nie widzianego wcześniej mężczyzny wszystko ulegnie zmianie. To co zobaczyła musiało w jakimś stopniu wpłynąć na jej dorosłość.
Teraz gdy jest dojrzałą kobietą chce w końcu zamknąć drzwi do przeszłości. Ma jej w tym pomóc brat, który był w dniu zbrodni bardzo małym dzieckiem, ale widział zakrwawiony nóż i leżące na ziemi nieruchome ciało człowieka. 
Razem z Laurel czytelnik dowiaduje się wielu ciekawych informacji na temat Dorothy, zanim została panią Nicolson. Przenosimy się do bombardowanego Londynu, aby móc poznać jej losy. Jak żyła, czym się zajmowała. 
Kate Morton w bardzo ciekawy sposób przedstawiła ten wątek. Jest w nim ogrom tajemniczości. Byłam strasznie ciekawa na jaki trop trafi Laurel w trakcie szperania w starych dokumentach i listach z czasów II wojny światowej. W pewnym momencie poczułam się tak, jakbym czytała  trzymający w napięciu thriller szpiegowski. Lubię takie nie sztampowe historie. Niby jest to literatura obyczajowa, ale zawiera w sobie dramatyzm połączony z elementami sensacyjnymi. Bardzo mi się to spodobało. 
Oceniam na  duży plus także sposób wykreowania Dorothy, drugiej kobiecej bohaterki. Zaznajmiamy się z nią w momencie, w którym lada dzień może przestać bić jej serce. To co przeżyła, wryło się w jej psychikę. Powrót do wydarzeń z przeszłości sprawia jej ogromny ból. Jednak z drugiej strony wie, że w końcu prawda musi wyjść na jaw. Stan zdrowia pozwala jej na krótkie rozmowy z Laurel. Z jej ust usłyszała imię Vivienne, tak ma na imię dziewczyna ze zdjęcia. 
Dorothy będąc młodą kobietą zakochała się w pewnym chłopcu. Niestety tego uczucia nie zaakceptowali jej rodzice. W związku z tym postanowiła wyprowadzić się z domu i razem z ukochanym wieść szczęśliwe życie. Jednak z biegiem czasu Dorothy stała  się inną osobą. Przeszła wewnętrzną metamorfozę. Mieszkając w Londynie pracowała w różnych miejscach, aż w końcu znalazła zatrudnienie jako dama do towarzystwa. Opiekowała się schorowaną, starszą kobietą, która nie mogła liczyć na pomoc rodziny. Ich relacje początkowo nie należały do najlepszych, ale powoli pojawiała się między nimi nić porozumienia. 
Dorothy lubiła fantazjować i stwarzać swoje historie na temat danej osoby. Była pewna, że to ona stanie się spadkobierczynią ogromnego majątku. Gdy poznała Vivienne od razu zaczęła ją traktować jak swoją najlepszą przyjaciółkę. Któregoś dnia doszło między nimi do niemiłego incydentu. Dorothy poczuła się zdradzona i oszukana. Musiała się w jakiś sposób zemścić. Miała nawet swój plan i wmieszała w to wszystko Jimmy'ego. Czuł do niej słabość i dalej ją kochał. Nawet po tym jak go potraktowała.
Dorothy jest bardzo charakterystyczną postacią na którą szybko zwraca się uwagę. Początkowo czułam do niej dużą niechęć. Była dla mnie rozkapryszoną dziewczyną egoistycznie patrzącą na świat.
Bardzo zainteresowała mnie osoba Vivien. Chyba dlatego, że w książce na jej temat jest bardzo mało informacji. Wiemy tylko, że mieszka z mężem, który z zawodu jest pisarzem. O dzieciach nie było żadnej wzmianki. Dość tajemnicza jest jej choroba z którą się zmaga. To głównie z jej przyczyny nie stawia się w pracy. Spędza  wtedy czas w domu pod troskliwą opieką wspomnianego męża. 
Powiem wam, że od razu wydało mi się to wszystko podejrzane. Czułam, że coś tu nie gra i musi małżonek Vivienne brać w tym udział. Siniaki na skórze nie biorą się z nikąd. 
Dorothy z czasem zrozumiała o co w tym wszystkim chodzi i doszła do wniosku jak wielki popełniła błąd. 
Co do zakończenia całej tej fascynującej historii jest tak zaskakujące, że nie mam słów. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Jestem nim wstrząśnięta, ale nie zmieszana. Jestem zachwycona. Kocham takie książki, w których pojawia się element zaskoczenia. Zaraz nastąpi koniec, którego się domyślasz, a tu taki psikus. Brawo.

"Strażnik tajemnic" to piękna opowieść o miłości, bliskości i rodzinnych relacjach. Trudna przeszłość może stać się motywatorem do tego, żeby móc odkryć siebie na nowo. Wybaczyć nie jest łatwo, ale gdy poznajemy całą prawdę warto wykonać ten krok. Tym bardziej gdy najbliższa nam osoba jest u progu śmierci. 
Polecam wam tą jakże zaskakującą powieść i niech nie zrazi was jej grubość. Fani tajemnic rodzinnych będą z pewnością zadowoleni. Miłośnicy sensacyjnych klimatów też znajdą w niej coś dla siebie. Wątek psychologiczny też was na pewno zainteresuje. Polecam wszystkim tę książkę. Ja z pewnością sięgnę po inne powieść autorstwa Kate Morton. 

POLECAM
MOJA OCENA 8/10