poniedziałek, 12 października 2026

TAJEMNICA CINNAMON FALLS ( Recenzja )

Autor: R.L. Killmore
data wydania: 14 października 2026
liczba stron: 400
wydawnictwo: Luna 










"Tajemnica Cinnamon Falls" to powieść, która stanowi początek serii "Cinnamon Falls". Dzięki tej historii spotykam się poraz pierwszy z twórczością R. L. Killmore. 

Nia po kilku latach wraca do Cinnamon Falls. Ta decyzja podyktowana jest pewnymi życiowymi zawirowaniami, z którymi niespodziewanie przyszło jej się zmierzyć. 
Jak co roku, w miasteczku organizowany jest Festiwal Jesieni bogaty w różnego rodzaju atrakcje, na czele z wyborami Króla i Królowej Cynamonu. 
Jednak tym razem nie wiadomo czy do niego dojdzie, ze względu na dramatyczne wydarzenia, i śmierć młodej kobiety. Krótka informacja umieszczona na kartce, którą znaleziono obok zwłok, sieje niepokój wśród małomiasteczkowej społeczności. 
W sprawę wytropienia mordercy angażuje się Nia wraz z miejscowym policjantem, z którym kiedyś była w związku. 

Patrząc na tytuł i okładkę szybko można dostrzec, że będzie to książka w której akcja toczy się w chwili gdy z drzew spadają liście, do wypieków dodaje się niezliczone ilości cynamonu, w każdym domowym kącie stoi dynia, a w ulubionym kubku obowiązkowo znajduje się pumpkin spice latte. Fani pory roku na "jot" będą z pewnością zadowoleni. 
Sama należę do teamu "Jesieniara", więc innej opcji nie było, jak tylko wystartować z lekturą. 
Odnośnie fabuły, spektakularnych fajerwerków raczej tutaj nie uświadczymy. Jest za to powrót w rodzinne strony, który staje się niemałą sensacją. Nia miała swoje powody żeby opuścić przed laty Cinnamon Falls. Coś takiego było dla niej bardzo trudne. Przez cały ten czas tęskniła za rodzinnym domem, przyjaciółmi, ale niektórzy widzieli w tym egoizm, samolubne postępowanie, a było zupełnie inaczej. 
Jesse, on właśnie tak to dostrzegał. Powrót dawnej miłości mocno nim wstrząsnął, i jednocześnie na nowo rozbudził uczucia jakimi kiedyś obdarował Nii. Mimo bólu, tęsknoty, i żalu po tym co zrobiła, nadal jest dla niego bardzo ważna.
Oboje czują coś do siebie, jednak ciągle czai się za ich plecami bolesna przeszłość. W tym wszystkim brakuje zdecydowania i odwagi żeby wykonać ten jeden krok. 
Ta dwójka bohaterów intryguje i wzbudza u czytelnika sympatię.  Są to wyraziste,  charakterne osobowości, posiadające swoje zdanie, i bez wątpienia kogoś takiego trudno jest okiełznać. 
Cinnamon Falls to ciche, spokojne miasteczko gdzie każdy z każdym się zna. Wszystko ulega zmianie z dniem ujawnienia zwłok Rosie, młodej i lubianej właścicielki restauracji. Kto mógł dopuścić się tak okrutnej zbrodni, i jaki miał motyw?
Autorka w bardzo ciekawy sposób nakreśliła ten wątek, który trzyma w napięciu. Został tak przedstawiony, że trudno oderwać się od książki. Z dużym zainteresowaniem śledziłam poczynania Nii, która zaangażowała się w sprawę wytropienia mordercy. Oczywiście jak przystało na stróża prawa, Jesse był tuż obok. Gdy wszyscy myśleli, że sprawca został ujęty, dochodzi do nagłego zwrotu akcji, a nawet dwóch. 
Powietrze nad Cinnamon Falls gęstnieje, a atmosfera robi się coraz bardziej napięta. 

R. L. Killmore dokonała w swojej książce fuzji romansu z kryminałem, i według mnie wyszło z tego coś naprawdę dobrego. Oczywiście sposób w jaki to zrobiła ma tutaj bardzo duże znaczenie. 
Jestem fanką motywu małych miasteczek, więc w tym elemencie zostałam usatysfakcjonowana. Z chęcią odwiedziła bym takie prawdziwe Cinnamon Falls i zasmakowała cynamonowych lodów. 
Świetnie wykreowani bohaterowie, ci pierwszoplanowi jak i drugoplanowi. Autorka pokazuje nam jak bardzo zżyta jest ze sobą społeczność tego jakże uroczego miasteczka. 
Nie zabrakło w tej historii elementów humorystycznych. Moim numerem jeden była Pantera, kocia gwiazda posiadająca wyjątkowy temperament. 
"Tajemnica Cinnamon Falls" to powieść, którą czyta się błyskawicznie, i z dużą przyjemnością. Wszystkie elementy składowe fantastycznie ze sobą współgrają tworząc spójną całość. 
Bezapelacyjnie jest to "jesieniarska" książka po którą warto sięgnąć właśnie teraz. 

Wydawnictwo Luna - pięknie dziękuję za egzemplarz książki 

POLECAM 
MOJA OCENA 8/10







 

czwartek, 1 października 2026

LALKA ZE ZŁOTEGO WZGÓRZA (Recenzja)

Autor: Krystyna Mirek 
data wydania: 26 sierpnia 2026
liczba stron: 275
wydawnictwo: Luna









"Lalka ze Złotego Wzgórza" to najnowsza powieść w dorobku literackim Krystyny Mirek, jednej z popularniejszych polskich pisarek specjalizujących się w literaturze obyczajowej.

Sonia wkrótce skończy studia. Mieszka razem z mamą, która uczyniła wszystko, żeby jej córka żyła w dostatku. O nic nie musi się martwić, z tego też względu nie przepracowała ani jednego dnia. Dla Wiktorii jest laleczką, zasługującą na wszystko co najlepsze. 
Dziewczyna dostrzega pewne zmiany w zachowaniu matki. Czyżby na do tej pory idealnym obrazie, pojawiły się pierwsze rysy?
Dawid dzięki ciężkiej pracy odniósł sukces. Ma własną firmę, na koncie coraz więcej zer. Powinien skakać z radości, a jest zupełnie inaczej.
W wyniku podstępu nieoczekiwanie dochodzi między nimi do spotkania.

Czy są tutaj na sali osoby, które nie czytały jeszcze "Lalki" Bolesława Prusa? Ja mogę śmiało podnieść rękę. Za lekturami szkolnymi nie przepadałam, a teraz też jakoś do klasyki polskiej literatury mnie nie ciągnie. Ale za to najnowszej powieści Pani Krystyny Mirek byłam ciekawa. 
Poznajemy Sonię, młodą, piękną, inteligentną dziewczyną. Strona po stronie dowiadujemy się o niej coraz więcej. Jak się okazuje, mimo wysokiego statusu materialnego, społecznego jej życie nie było aż tak kolorowe. Autorka na kartach powieści poruszyła trudny, i zarazem bardzo ważny temat znęcania się nad innymi osobami. W tym przypadku problem ten dotyczył dzieci, byli nimi oprawcy, jak i ofiara. Jest to fikcja literacka, ale w rzeczywistości też dochodzi do tego typu zdarzeń. Szkoła powinna być bezpiecznym miejscem dla wszystkich, a bywa niestety inaczej. Coś takiego pewnością pozostawia swój ślad na ludzkiej psychice. Sonia jest już dorosła, a w dalszym ciągu o tym pamięta. Zmieniła się, ale wymagało to od niej bardzo dużo pracy i poświęceń. Można ją tylko za to podziwiać.
Relacja Soni z matką jest dość skomplikowana. Do końca życia będzie wdzięczna za to co dla niej zrobiła, ale momentami zachowanie Wioletty było mocno kontrowersyjne. Dziewczyna czuła się jak towar, który za chwilę może zostać sprzedany.
Nagle uświadamia sobie, że coś jest nie tak. Coś, co wzbudza w niej niepokój. 
Sonia ma swoje tajemnice. Dotyczą one sfery uczuciowej, i jest to dla niej niebywale trudne. Przeżywa katusze, każdy widzi w niej człowieka idealnego, bez skazy. Jak jest naprawdę, wie tylko ona sama. 
Gdy na jej drodze pojawia się Dawid, nie brała pod uwagę tego, że w jego towarzystwie będzie czuła się tak dobrze. Do pierwszego ich spotkania doszło, gdy Sonia była małą dziewczynką, a on robotnikiem budowlanym. Mimo dużej różnicy wieku nawiązują między sobą nić porozumienia. Czyżby ta znajomość była lekarstwem na jej problemy? W jakim kierunku to wszystko się potoczyło musicie doczytać sami.
"Lalka ze Złotego Wzgórza" to nic innego, jak historia kobiety, która żyła jak w bajce. Jednak z dnia na dzień wszystko ulega zmianie. Sytuacja staje się patowa, wręcz tragiczna.
Czasami los bywa przewrotny, płata nam figle. Autorka pokazuje nam, że to co widzimy gołym okiem nie zawsze współgra z tym czego nie dostrzegamy. Zewnątrz jest pięknie, ale wewnątrz wręcz przeciwnie.
Książka została napisana w mało skomplikowany sposób, prosto, bez udziwnień. Fabuła sprawia, że czyta się ją szybko, z zainteresowaniem co będzie dalej. Akcja jest płynna, emocji w tej powieści też nie brakuje. Można przy niej odpocząć, zrelaksować się. 
Mimo wszystkich tych problemów, jakie dosięgły naszą główną bohaterkę, i jej matkę niesie dużo nadziei, bo jak wiemy po każdej burzy wychodzi słońce. 

Dziękuję wydawnictwu Luna za egzemplarz książki 

POLECAM 

 

środa, 2 września 2026

DROGA NAD RZEKĄ (Recenzja)

Autor: Jayne Ann Krentz
data wydania: 4 lipca 2017
liczba stron: 320
wydawnictwo: Amber










"Droga nad rzeką" to moje pierwsze spotkanie z prozą Jayne Ann Krentz. Zachęcona zarysem fabuły rozpoczęłam swoją przygodę z tą powieścią. 

Lucy po latach wraca do Summer River, małego miasteczka, gdzie będąc dzieckiem spędzała wakacje. Mimo upływu czasu, wspomnienia z pewnej nocy nadal w niej tkwią.
Jej przyjazd wiąże się ze sprzedażą domu po zmarłej ciotce, która zginęła w wypadku. Ma zamiar zrobić to szybko, i wrócić do swojego życia.
W międzyczasie na jej drodze pojawia się Mason, który kiedyś uchronił ją przed czyhającym nad nią niebezpieczeństwem.
Gdyby tego było mało, w posiadłości dochodzi do makabrycznego odkrycia. Jak się później okazało, był to początek dramatycznych wydarzeń.

"Droga nad rzeką" bezapelacyjnie należy do tzw. książek "nieodkładalnych". Jest to literatura obyczajowa, ale dodatkowo zawiera w sobie pewien składnik, który sprawia, że czyta się ją błyskawicznie. Mam tutaj na myśli świetnie skonstruowany wątek kryminalny. Uwielbiam takie połączenie gatunkowe, więc tym bardziej byłam ciekawa tej historii.
Spokojny początek można porównać do iskry zapalnej, która w pewnym momencie wybucha gorącym żarem. Autorka podarowała swoim czytelnikom coś naprawdę dobrego. Mamy tutaj wszystko, co powinna zawierać w sobie książka, od której nie sposób się oderwać. W nietypowych okolicznościach znalezione zwłoki, tajemnice rodzinne, konflikty w sferze zawodowej, pomówienia, plotki, nie rozwikłane zbrodnie, przeszłość nie dająca spokoju. Wszystko owiane zostało mroczną aurą unoszącą się nad Summer River i starą posiadłością. Ja jestem zdecydowanie na tak. 
Akcja ani przez moment nie zwalnia, wręcz przeciwnie bo przyspiesza z każdą kolejną stroną. Jest napięcie, strach, ciekawość co będzie dalej, są emocje, domysły kto i dlaczego zabił. 
Do tego dochodzą intrygujący bohaterowie na czele z Lucy i Masonem. Oboje znają się od dziecka, on był jej aniołem stróżem, opoką. Teraz po latach dochodzi między nimi do spotkania, i od razu można dostrzec to wyjątkowe przyciąganie. Razem stworzyli charyzmatyczny duet dorosłych już ludzi pokiereszowanych przez życie.

"Droga nad rzeką" to książka na którą warto zwrócić uwagę. Jeśli lubisz twórczość Nory Roberts, to proponuję zapisać sobie nazwisko Jayne Ann Krentz. Jest to idealna propozycja na zbliżające się długie jesienne wieczory. 

POLECAM 
MOJA OCENA 8/10



 

piątek, 21 sierpnia 2026

TAK SMAKUJE MIŁOŚĆ ( Recenzja)

Autor: Agata Przybyłek 
data wydania: 18 września 2019
liczba stron: 350
wydawnictwo: Czwarta Strona










Agata Przybyłek jest jedną z popularniejszych polskich pisarek specjalizujący u się w literaturze obyczajowej. Jej książki niezmiennie cieszą się dużym zainteresowaniem wśród czytelników. Będąc w bibliotece, moją uwagę przykuła powieść "Tak smakuje miłość", jest to pierwsza część cyklu pod tym samym tytułem. 

Ola jest znaną blogerką kulinarną. Wiedzie szczęśliwe, ustabilizowane życie u boku kochającego męża. Dlatego nic nie wskazywało na to, że ta sielanka niebawem dobiegnie końca, a jednak tak się stało.
Informacja o rozwodzie była dla Oli nie małym szokiem, jeszcze większym okazał się powód rozpadu jej małżeństwa.
Żeby jakoś to wszystko na spokojnie sobie poukładać jedzie na wieś, do rodzinnego domu.
Skoro pobyt ma być dłuższy niż planowała, musi czymś zająć myśli, więc wpada na pomysł wyremontowania domu po zmarłej ciotce.
W międzyczasie nagrywa kolejne filmiki kulinarne zapraszając do nich specjalnych gości. Jedynym z nich jest Przemysław Dym, znany pisarz.

"Tak smakuje miłość" to typowa literatura kobieca. Lekka i odprężająca. Książka została napisana prostym, przestępnym językiem. Jest trochę banalna, i jak dla mnie zbyt słodka. W pewnym momencie poczułam się "zacukrowana" do granic możliwości. 
Zabrakło mi w tej historii jakiegoś ciekawego zwrotu akcji, takiego trzymającego w napięciu. Czegoś co sprawi, że z trudem będę odrywać się od lektury. 
Pomysł autorka miała dobry jeśli chodzi o wątek kulinarny. Szkoda tylko, że został tak skromnie przedstawiony. Liczyłam bardzo na ciekawe opisy kuchennych poczynań głównej bohaterki, unoszących się aromatów, zapachów. Potencjał był duży, ale z wykonaniem trochę gorzej. 
Ola odniosła zawodowy sukces, w życiu prywatnym też wszystko się układa. Niestety do czasu. Każda z nas przeżywa na swój sposób małżeńskie problemy. Rozwód z pewnością należy do tych bardziej poważniejszych, nie jest to błahostka. W moim odczuciu Ola szybko pogodziła się z tym faktem, jej rozpacz nie trwała długo. 
Relacja ze słynnym pisarzem nie przemówiła do mnie. Wszystko to było jakieś takie naciągane, nienaturalne, bez emocji. Warto odnotować, że w tym czasie nasza główna bohaterka była formalnie żoną innego mężczyzny.
W trudnych momentach największe wsparcie okazują nam najbliżsi. Autorka pokazuje czytelnikom jak dużą wagę mają rodzinne relacje, i jak bardzo są ważne w naszym codziennym życiu. 
Powieść "Tak smakuje miłość" zbiera różne oceny i opinie. Jednym się podoba, drudzy moją na jej temat inne zdanie. Mnie nie do końca przypadła do gustu, wychwyciłam w niej kilka mankamentów. Fani tego typu historii będą z pewnością usatysfakcjonowani, ja liczyłam na coś więcej. Czy zdecyduję się na lekturę kolejnych części? Chyba na razie nie. 

MOJA OCENA 
6/10