Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Kruszewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Kruszewska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2025

ZOSTAŃ ZE MNĄ ( Recenzja)

Autor: Joanna Kruszewska
data wydania: 29 czerwca 2022
liczba stron:
wydawnictwo: Filia











"Zostań ze mną" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Kruszewskiej.

Maria przyszła na świat w domu, w którym nie zaznała miłości, ani rodzicielskiej troski. To wszystko zapewniła jej Wiera, miejscowa zielarka, która z czasem stała się dla Marii najważniejszą osobą w życiu.
Biorąc ślub z Mirkiem, szanowanym lekarzem miała nadzieję, że teraz zacznie patrzeć w przyszłość z optymizmem. Niestety szybko przekonała się, w jak dużym była błędzie. 

Na okładce widnieje mały drewniany domek w otoczeniu wiejskiego krajobrazu. I na tym kończy się motyw sielskości w tej książce. Za to znacznie więcej można wyczytać z opisu fabuły. Jest on odpowiedzią na pytanie, z czym tak naprawdę będzie nam dane się zapoznać.
Joanna Kruszewska na kartach swojej powieści opisuje historię Marii. Poznajemy ją w chwili gdy jest pełną werwy seniorką. Jej sposób bycia, to jak wygląda może co u niektórych wzbudzać nie małe kontrowersje. Opinie innych ludzi zupełnie jej nie interesują. Nawet własnej córki, której trudno to wszystko zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować. Jest przysłowiowym kolorowym ptakiem i nie ma zamiaru niczego w sobie zmieniać. 
Aż dziw, że po tym wszystkim co ją spotkało potrafi się uśmiechać. Autorka przeplata teraźniejszość z przeszłością, dzięki temu czytelnik może dokładniej zapoznać się z życiorysem naszej głównej bohaterki. Los Marii nie oszczędzał, i to od dnia swoich narodzin. Trudno sobie wyobrazić co mała Marysia mogło czuć widząc obojętne spojrzenie matki i ojca kierowane w jej stronę. Brak jakiejkolwiek czułości i serdeczności. Jest to fikcja literacka, ale w dzisiejszych czasach nie brakuje informacji na temat porzuconych i niechcianych dzieci. Tutaj można całą tę sytuację usprawiedliwić wcześniejszą stratą, depresją poporodową, ale i tak są jakieś granice. 
W książce nie brakuje trudnej i zarazem ważnej problematyki. Przemoc fizyczna jak i psychiczna to kolejny przykład. Do tego dochodzi jeszcze nadużycie alkoholu. Na całym świecie mnóstwo kobiet cierpi właśnie z takich powodów, a  oprawcami przeważnie są ich mężowie. Mężczyźni, którzy mieli zapewnić im spokój, bezpieczeństwo. Maria właśnie tego oczekiwała wychodząc za mąż za Mirka. Pierwszy cios był początkiem niewyobrażalnego dramatu, z którego miała szansę się uwolnić, ale nie zrobiła tego. Cierpiała, znosiła te wszystkie upokorzenia dla dobra dzieci. 
Chwilami trudno mi się to wszystko czytało i musiałam robić sobie krótkie pauzy dla rozładowania emocji, a jest ich tutaj bardzo dużo. 
Czy życie Marii cały czas było tylko takie? Otóż nie. Pojawiły się w nim epizody, które rozgoniły szare chmury i na moment wychodziło słońce. W tym czasie czuła się naprawdę szczęśliwa. Kto za tym stoi tego wam moi drodzy nie zdradzę. 

Całość oceniam jak najbardziej na plus. Stylistycznie, językowo było poprawnie i osobiście nie mam do czego się przyczepić jeśli chodzi o tego typu elementy.  Po przeczytaniu samego opisu fabuły wiedziałam, że nie będzie to lekka, odprężająca historia, tylko coś mocniejszego. Książkę czyta się dobrze, akcja ma swoje tempo. Momentami robiło się bardziej interesująco i zarazem wzruszająco. 
Czytam dużo, ale chyba poraz pierwszy byłam tak bardzo ciekawa zakończenia tej historii. W jakim kierunku to wszystko podąży. Czy finał będzie z happy endem, czy wręcz przeciwnie. 
"Zostań ze mną" to inteligentnie napisana powieść, a do tego bardzo życiowa, którą serdecznie wam polecam.

POLECAM 
MOJA OCENA 7/10




 

sobota, 20 lutego 2016

MAŁE WOJNY ( Recenzja )

Autor: Joanna Kruszewska
data wydania: 30 stycznia 2015
liczba stron: 320
wydawnictwo: Replika 













"Małe wojny" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Kruszewskiej. Patrząc na okładkę, można stwierdzić, że będziemy mieli do czynienia z lekką i przyjemną historią, ale gdy zwrócimy swoją uwagę na tytuł nasze pierwsze przypuszczenia nagle się rozmywają. Pisarka postanowiła zespolić delikatność okładki z intrygującym tytułem. Ja osobiście byłam bardzo ciekawa co wyszło z takiej kombinacji. 

Kinga i Beata, Beata i Kinga. Dwie kobiety, które zostały połączone ze sobą nicią przyjaźni. Obie mają swoje rodziny. Żyją pełnią życia, chociaż w przypadku Beaty, to życie w jednej sekundzie rozpada się na drobne kawałeczki. Została porzucona przez męża. Bez zbędnych wyjaśnień spakował najpotrzebniejsze rzeczy  i zamknął za sobą drzwi. Chociaż nie, jest powód. Okazało się, że z biegiem lat w ich małżeństwie zaczęło brakować...tlenu. To zawsze on musiał podejmować każdą decyzję. Nawet jeśli chodziło o sprawy domowe. Był tak zwaną głową rodziny, tylko co się stało z szyją, która miała tą głową kręcić?? Na szczęście w tych trudnych chwilach może liczyć na wsparcie przyjaciółki oraz Igora, dorastającego syna. 
W przeciwieństwie do Beaty, Kinga wiedzie szczęśliwe życie u boku Grzegorza. Jest matką dwóch córek. Jeśli chodzi o sferę zawodową tutaj także nie ma na co narzekać. W najbliższym czasie planują całą rodziną przeprowadzić się do własnego domu. Ale jest ktoś, komu zwyczajnie ten pomysł nie przypadł do gustu. Tą osobą jest Majka, jedna z córek, która znajduje się w pierwszych fazach buntu. Gdyby tego było mało również Agata, druga latorośl sprawia problemy wychowawcze. Popada w zachwyt nad pewną grą komputerową. Ach ta dzisiejsza młodzież... Na pomoc nadciąga Monika, rodzona siostra Kingi. Kto lepiej zrozumie nastolatki jak nie ona.
Ale tak naprawdę młodzież najlepiej dogaduje się między sobą. Tak dzieje się również w przypadku Majki i Igora. Przyjaźń między matkami udzieliła się także im.

Gdy Kinga któregoś dnia informuje najbliższych, że niebawem wyjeżdża z kolegami z pracy na wycieczkę do Włoch nawet przez chwilę nie przypuszczała, że po powrocie już nic nie będzie takie samo...

Wgłębiając się w treść książki czytelnik dostrzeże, że oprócz głównych bohaterek mamy do czynienia z innymi osobami, które w równym stopniu zasługują na uwagę. Oprócz Kingi poznajemy jej dwie siostry. Monika, to przysłowiowa "czarna owca" w rodzinie i nie tylko dlatego, że nosi ubrania o barwie węgla. Jej skórę zdobią tatuaże. Ma swoje zdanie, którego nie boi się użyć. Ewa, najstarsza z sióstr niestety nie miała takiego szczęścia jak jej siostra. Również jest żoną, ale jej małżeństwo nie należy do udanych.
Siostrzana więź jest bardzo silna. Cała trójka mimo różnic, mogła na siebie liczyć o każdej porze dnia i nocy. Pojawia się również ich matka...

Obok życia dorosłych toczy się życie tych, którzy lada moment staną się pełnoletni. Chociaż w przypadku Igora można stwierdzić, że zdał już egzamin z dojrzałości i to na ocenę celującą. Depresja matki zmusiła go do tego, aby z młodzieńca stał się w jednej sekundzie dorosłym mężczyzną. Prał, sprzątał, gotował jednocześnie przygotowywał się do matury. Młody i bardzo inteligentny chłopak. Beata może być dumna ze swojego syna.

Pisarka podarowała swoim czytelnikom książkę, która zawiera w sobie życiową historię. W każdej rodzinie pojawiają się konflikty. Jednak tytułowe "małe wojny" mogą przekształcić się w coś o wiele większego. No tak, ale same z siebie się nie biorą, ktoś je musiał wcześniej wywołać. Czasami dochodzi do nich pod wpływem chwili lub niepotrzebnych emocji. Dusimy je w sobie, aby potem "wybuchnąć". Tylko co potem? Zamykamy się w swoich pokojach zamiast zwyczajnie ze sobą porozmawiać...
Powieść można podzielić na dwie części. Początek historii nie wskazuje na to, że niebawem nastąpi zaskakujący obrót wydarzeń. Joanna Kruszewska zaserwowała nam emocjonalną karuzelę, która stopniowo nabiera prędkości.
"Małe wojny" to lektura adresowana do wszystkich i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Z pewnością przypadnie do gustu nam, kobietom. Ja jestem w pełni usatysfakcjonowana. Nie chcę nikogo do niczego zmuszać, ale warto zachęcić naszych kochanych panów, aby sięgnęli po książkę. Kolejną grupą docelową będą niewątpliwie młodzi ludzie.




POLECAM
MOJA OCENA 8/10

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu: